Komu w drogę, temu…

Wyjeżdżam. Na dwa tygodnie. A przez ostatnie dwa tygodnie w amoku usiłowałam pozałatwiać wszystkie sprawy, pokończyć wszystkie prace itp., żeby móc w spokoju wyjechać. W miejscu, w które jadę, jest bardzo kiepski dostęp do internetu, więc nowego, porządnego wpisu nie było i nie będzie (pracowicie rozgrzebany wpis o Światach Chrestomanciego nie posiada zakończenia, więc nie można go, ot tak…). Ale żeby nie zostawiać was tak zupełnie z niczym, zostawiam was z pięknym, choć krótkim filmem.

I jeszcze z równie pięknym teledyskiem Johnny’ego Casha, na którym płakałam ostatnio rzewnymi łzami.

Będę za wami tęsknić.

Zamiast spamu #4

Wybitnie nie mam ostatnio dwóch rzeczy, niezbędnych do prowadzenia bloga: weny i czasu. Pewnie to wszystko wina zimy, która, choć niby traktuje nas w tym roku stosunkowo łagodnie, i tak trzyma dłużej, niż nakazywałaby przyzwoitość (przyzwoitość nakazuje, żeby zima trwała nie dłużej niż trzy tygodnie, to taka informacja dla tych, którzy się zastanawiają).

calvin and hobbes

Tymczasem w internetach wiele się dzieje. Po pierwsze, reklamodawcy (inni niż Dove) najwyraźniej połapali się, że na feminizmie można zarobić:

Świat obiegła też reklama, w której dziewczynki robią coś innego niż stroją się i swoje lalki (coś film mi się nie chce wkleić na stronę, musicie zajrzeć tutaj). W dodatku reklama tej firmy została wyświetlona w czasie Super Bowl, czyli najbardziej ociekającego testosteronem wydarzeniu w amerykańskiej telewizji. Nie wiem, czy to zdrowo – ludzie mogą przeżyć straszny szok, jeśli pomiędzy seksistowkimi reklamami samochodów, biznesów internetowych i innych „męskich” rzeczy zobaczą coś takiego.

Dysonans poznawczy może ich zabić.

I pomyśleć, że jeszcze w 1981 roku dziewczynki mogły bawić się, czym im się żywnie podobało i nosić inne kolory poza różowym.

lego-ad-1

Poza tym z całkiem innej, nie feministycznej, ale raczej sentymentalnej beczki, serdecznie polecam ten komiks wszystkim, którzy pamiętają jeszcze, jak to było jeździć samochodami bez pasów. Piękna rzecz (komiks, nie jazda bez pasów).

Poza tym, też ze względów sentymentalnych, szalenie podobają mi się te X-filesowe obrazki (ale inne też są, np. Sherlockowe i Doktorowe).

A jeśli jesteśmy już przy ładnych obrazkach, to polecam tę stronę. Bo nigdy nie wiadomo, kiedy nadejdzie ten moment, że nie będzie można już zrobić podobnych zdjęć.

I na koniec jeszcze coś, co rozśmieszyło mnie dzisiaj do łez. Żeby nie było tylko sentymentalnie i ponuro, chociaż też o zimie.

invade russia