Zamiast spamu #14

Jak się Skandynawowie zabiorą za robienie muzyki, to aż ciarki przechodzą.

Na początek trochę tematów z zakresu LGBQT.

A poza tym:

A także paląca kwestia damskiej garderoby.

2f13a12a51b438ae1238f239f855836e

Dwie panie z początku ubiegłego wieku w męskich strojach. Ilustracja stąd.

I jeszcze z naszego rodzimego blogowego poletka.

Zamiast spamu #13

 

no smiling day

Och, jak ja je rozumiem.

Wiosna coś powoli się rozkręca. Zdecydowanie brakuje mi słońca.

W internetach natomiast jest bardzo ciekawie. Na początek tekst o tym, że dziewczyny w pewnym wieku dowiadują się, że gry komputerowe „nie są dla nich” i oduczają się nimi cieszyć.

Skoro już jesteśmy przy kobietach (a kiedy na tym blogu nie jesteśmy?), to z okazji tygodnia kobiet dwa stare, ale jare teksty z Vagendy o sufrażystkach. Jeden to zbiór antyfeministycznych plakatów propagandowych, drugi jest historią pewnej sufrażystki, o której nikt nie pamiętał.

Szczucie cycem to wciąż jedna z najpopularniejszych strategii marketingowych ever. Z wywiadu z Ewą Gutmańską-Gralak dowiemy się, czemu to niedobrze.

Pewien hollywoodzki producent czyta mnóstwo scenariuszy. Zauważył, że opisywane w nich kobiety są niemal zawsze seksowne i zrobił z tego Twittera.

Gdy czytamy powieści z nurtu Young Adult, często wywracamy oczami, bo opisywane nastolatki strasznie często wywracają oczami. Czemu to robią? Dowiecie się z tego tekstu.

Koci, koci żabci pisze o Bowiem i baby groupies. Obrzydliwe, ale bardzo ciekawe.

I na koniec strona internetowa, od której się ostatnio uzależniłam – Frock Flicks. Dziewczyny analizują kostiumy, przede wszystkim z filmów i seriali historycznych (ale mają też dział s-f i fantasy), pod kątem ich adekwatności do epoki. Robią to porządnie, z pasją i humorem. Widać, że mają olbrzymią wiedzę. Z wypiekami na twarzy czytałam na przykład elaborat dotyczący szkockiej kratki w serialu Outlander, chociaż nie ma tam w ogóle nagich zdjęć bohaterów. A to tylko jeden z masy interesujących tekstów. Mają też „Man Candy Monday” dla lubiących mężczyzn i „Woman Crush Wednesday” dla tych, którzy wolą kobiety. Równość! Yay! Serio, czytajcie Frock Flicks. Warto.

THC_HiRes_Ivory-square-photo-edge

A skoro już jesteśmy przy historii, to na drugi koniec jeszcze podcast, The History Chicks. Dwie dziewczyny opowiadają o słynnych kobietach w historii. Wprawdzie mam wrażenie, że dźwięk im momentami nieco szwankuje, ale i tak jest ciekawie. Słucham ich na zmianę z Dorianem Greyem i szukam inspiracji do następnego tekstu o historii kobiet.

Zamiast spamu #12

Dzień dobry. Nie pisałam prawie dwa miesiące, po takim czasie to już chyba wypada ponownie się przywitać.

doctor

Spamowałam za to trochę tutaj. Czasem nawet dalej spamuję, więc jeśli ktoś ma ochotę dołączyć, nieustająco  zapraszam.

Mam rozgrzebanych parę tekstów, może mi się uda je w nieodległej przyszłości dokończyć. Z naciskiem na „może”. Póki co tylko zestaw dziwnych linków.

Na początek będzie „historycznie”.

Od czego umierały kobiety w literaturze.

Rzeźby w hipsterskich ubraniach prezentują się całkiem zacnie.

Mężczyźni, którzy do walki noszą wyłącznie hełmy.

Kącik filmowy.

set

 

Twórcy opowiadają o ulubionych scenach w serialach, które napisali.

Zagadka niebiesko-pomarańczowego filmu.

Za kulisami, czyli zbiór filmowych anegdotek (ciekawi mnie, jakie są ich źródła).

Vancouver nigdy nie gra siebie.

 

Idzie gwiazdka, może któryś fan Star Treka chciałby gnoma w prezencie.

 

Na koniec tekst z drobnym elementem politycznym – jak rozpoznać, że wiadomość/mem/cokolwiek w internecie nie ma nic wspólnego z prawdą. Powinni tego uczyć w szkołach.

Można też obejrzeć sobie Ted Talk na podobny temat, jeśli kogoś ciekawi ten temat: Jak oddzielić prawdę od fikcji w internecie (ma polskie napisy).

I to by było (na razie) na tyle, jak mawiał klasyk.

Dzień obciachu 2015, czyli dlaczego nie piszę

Pamiętacie, jak dwa lata temu ogłosiłam 11 lipca Dniem Obciachu? Nieważne, ja też właściwie o tym zapomniałam. Ale niedawno mi się przypomniało, bo znów minął ponad miesiąc, odkąd ostatnio coś tu napisałam i ciągle nie mogę się zebrać, żeby to zrobić. To jest, jak sądzę, największy aktualnie obciach, przynajmniej jeśli chodzi o ten blog.

Nie chodzi o to, że brakuje mi weny. Bynajmniej. Mam rozgrzebanych kilka wpisów, a pomysłów „na później” cały notatniczek. Dopadła mnie inna blogerska choroba – brak poczucia, że moja pisanina ma sens. Wydaje mi się, że wszystko, co wymyślę, jest wtórne, a jeśli nie wtórne, to niewystarczająco dopracowane. A czasu na dopracowanie brak, bo dzieci, praca i inne życiowe okoliczności. Nie mogę pisać wpisów wystarczająco dobrze, więc nie piszę ich wcale.

Nie oznacza to jednak, że popkultura przestała mnie interesować, albo że nie mam ochoty na dialog z innymi jej uczestnikami. Wręcz przeciwnie, potrzebę taką posiadam i wydaje mi się, że zdaje się ona raczej rosnąć niż maleć. Lubię też słuchać, co inni mają do powiedzenia w tematach, które mnie interesują, nawet jeśli mój udział w jakimś zjawisku ogranicza się do czytania o nim (hello, gry komputerowe i RPGi).

O ile założenie strony bloga na FB zawsze wydawało mi się pomysłem megalomańskim (nie, że w ogóle, tylko odnośnie mojego bloga, który ma niezbyt powalającą liczbę odwiedzin i fanów), o tyle ostatnio doszłam do wniosku, że może być ona fajną platformą wymiany myśli i opinii. Chciałabym jednak, żeby nie było to tylko miejsce, gdzie będę wrzucać linki czy złote myśli. Wolałabym bardziej „demokratyczny” twór. Dlatego zdecydowałam, że zamiast stworzyć stronę bloga, zrobię po prostu grupę.

Oto więc Kacza Zupa: Forum Wielbicieli Popkultury. Kto chce, niech dołącza. Kto chce pisać, niech pisze, kto nie chce, może tylko czytać. Recenzje, linki i polecanki mile widziane.

Zapraszam.

Mam nadzieję, że się tam spotkamy.

 

Zamiast spamu #11

Wypełniliście już zeznania podatkowe? Bernard przypomina, że macie czas tylko do końca miesiąca!

Kiedy już to zrobicie, możecie dla relaksu poczytać.

I coś z polskiej blogosfery.

Pooglądać też możecie.

Zamiast spamu #10

Świat matki niemowlęcia zamyka się w oczach trzymanego w ramionach dziecka, czy coś w ten deseń. W każdym razie dla mnie chwilowo oznacza to, że nie mogę usiąść przed kompem jak biały człowiek, więc dziś pierwsza próba napisania wpisu na tablecie. Wybaczcie błędy i niedociągnięcia.

 

Nie widziałam Nightcrawlera, ale to jeszcze nie powód, żeby nie wstawić pięknego zdjęcia Jake’a.

W internetach tymczasem:

Dlaczego Dorothy Surrenders nie jara się nowym sezonem True Detective  (a ja się z nią zgadzam).

● Jak będę miała kiedyś czas (ha, ha, ha) to sobie w to zagram.

Nie ma kogoś takiego jak gracz.

● Piotruś Pan to smutna historia (a komiks leży na półce i czeka…).

Po co nam właściwie Empik?

Świeżo upieczone matki umierają ze śmiechu.

A feministki krwawią.

I jeszcze o tym, dlaczego badanie graczy i wnioski z niego są tak bardzo nieprawdziwe 1 oraz 2 (na blogu są w sumie trzy teksty na ten temat).

Ugh, to było złe. Tablety nadają się jednak głównie do grania w Plants vs zombies, nie do tworzenia tekstów. Ale matki są twardzielkami. Czy coś.

Zamiast spamu #9

O jejku, jejku, jakie piękne kobiety w garniturach!

IWC8

Nie mam pojęcia, ile kosztują te zegarki, ale gdyby dodawali w prezencie Cate Blanchett i Ewana McGregora, jak obiecuje reklama, zaczęłabym już zbierać.

Co jeszcze w internetach?

Literackie afery:

  • Paweł Pollak o tym, jak wygląda wydawanie książki ze współfinansowaniem.
  • Zwierz Popkulturalny o tym, jak wygląda wydawanie książki w szanowanym wydawnictwie bez sprawdzenia, czy to aby nie plagiat.

A ponadto:

Poza tym absolutnie nie mogę się doczekać premiery dwóch filmów i aż podskakuję na krzesełku, oglądając trailery.

Interstellar

Nic na to nie poradzę. Uwielbiam filmy Nolana, nawet te słabe.

 

Kingsman: Secret Service

Dawno już tak nie czekałam na żaden wysokobudżetowy film.

 Dziękuję za uwagę i życzę miłego wieczoru 🙂