Piękni panowie się kochają

Nie, to nie będzie wpis o Yuri on Ice. To będzie tylko czysto rozrywkowe zestawienie teledysków o miłości między mężczyznami. Ocenionych w pluszowo-jednorożcowo-tęczowej skali, bo czemu by nie.

Troye Sivan Youth

Troye taki młody, słodki i niewinny. Teledysk oceniam na trzy pluszowe misie i dwa jednorożce.

Matt Alber End of the world

Panowie tak pięknie tańczą! I ten pocałunek! Trzy jednorożce i tęcza.

The Last Shadow Puppets Miracle Aligner

Duży plus za włoskie inspiracje i budowanie napięcia. Ale końcówka nieco rozczarowuje. Daję tylko dwa pluszowe misie.

Take That Do what you like

Dobra, tak naprawdę ten teledysk nie zawiera panów, którzy się kochają. Ale zawiera półnagich mężczyzn w srebrnych slipach, którzy obrzucają się galaretką, a to przecież prawie to samo, prawda? Jednorożec i cztery tęcze!

Year & Years Desire ft. Tove Lo

Is it desire? Or is it love? Hm, trudno powiedzieć. Może obejrzę jeszcze raz. Trzy tęcze.

Macklemore and Ryan Lewis featuring Mary Lambert Same Love

Nie dość, że ładne, to jeszcze z przesłaniem. Dwa misie, dwa jednorożce i jedna tęcza.

Steve Grand All-American Boy

Oczy sarenki i złamane serce. Cztery pluszowe misie.

Joey Graceffa Don’t Wait

Bajki, w których zamiast księżniczki są dwaj książęta? Pewnie że tak. Dużo jednorożców.

The Knife Pass This On

Dobra, wrzucałam ten teledysk z pięć milionów razy, ale on jest po prostu najlepszy. Nawet tęczy już mi na niego zabrakło.

Notka na sezon ogórkowy

Ostatnio mam tak mało czasu na blogowanie, że kiedy uda mi się usiąść do komputera w celu ulżenia swojej skłonności do grafomanii, odnoszę wrażenie, że powinnam zajmować się tematami trudnymi i istotnymi. Ale przecież nie zawsze tak było. Kiedyś pisałam też miłe dla oka i nie obciążające pamięci lekkie tekściki pełne zdjęć niekompletnie ubranych (lub wręcz kompletnie nieubranych) ludzi. I komu to przeszkadzało? Na pewno nie mnie. Dlatego dzisiaj, z okazji, że zaczęło się lato, a perły intelektu jakoś nie chcą rodzić się ostatnio w mojej głowie, macie zdjęcia sławnych ludziach na wakacjach.

cary grant

Cary Grant jest nader męski na plaży

shirley maclaine

Shirley MacLaine w czasie wolnym poświęca się lekturze

dorothy dandridge

Dorothy Dandridge lubiła w wakacje wsiąść do auta byle jakiego

john wayne

John Wayne nie tracił uroku nawet w zbyt obcisłych gatkach

katharine hepburn

Katharine Hepburne wygląda pięknie w chustce

Original caption: 10/28/1953-New York, NY: Lauren Bacall and Humphrey Bogart on their arrival at LaGuardia airport for a vacation visit to New York. --- Image by © Bettmann/CORBIS

Lauren Bacall i Humphrey Bogart po przylocie na wakacje na lotnisku LaGuardia w Nowym Jorku (28.10.1953) Image by © Bettmann/CORBIS

marilyn monroe

Marilyn Monroe, piękna w każdych wakacyjnych okolicznościach

n-Paris-while-filming-with-William-Holden-on-the-roof-of-the-Hotel-Raphael.

Tak samo jak Audrey Hepburn

PaulNewmanShirtless

I Paul Newman

rita hayworth selfie

Ava Gardner robiła sobie selfie w czasach, kiedy jeszcze nie było smartfonów

sean connery

A Sean Connery od zawsze był za Brexitem

A wy? Jakie macie wakacyjne plany?

Cudowne i wspaniałe

Po przeczytaniu tego tekstu, o którym pisałam więcej we wpisie Bo ja nie jestem jak inne, w pierwszej chwili pomyślałam o stworzeniu listy ulubionych postaci kobiecych. Takich, które często padają ofiarą wspomnianego w tekście hejtu, moim zdaniem niesłusznie, bo są cudowne i wspaniałe. I to właśnie będzie taka lista, bynajmniej nie wyczerpująca tematu dobrze napisanych postaci kobiecych. Ale najpierw jeszcze dwa słowa o postaciach kobiecych w ogóle.

Nie chcę się znów zanadto rozpisywać na temat, na który pisałam już niejeden raz i pewnie wiele razy jeszcze napiszę. W dużym skrócie – chociaż tyle się dzieje w temacie tworzenia ciekawych postaci kobiecych i obalania stereotypów, zauważam niepokojącą tendencję wśród feministek (zdaje się, że ta tendencja dotyczy również wielu innych spraw, nie tylko kultury). Kiedyś cieszyła każda postać kobieca, która choć trochę wyłamywała się ze schematu. Dziś tych postaci mamy w popkulturze całkiem sporo, ale feministki wciąż nie są zadowolone. Na pojawiających się w filmach czy serialach postaciach dokonuje się wiwisekcji, sprawdzając pod każdym kątem, czy aby są wystarczająco „poprawne” feministycznie. I tak oto Hermiona Granger nie będzie wystarczająco dobra, bo za rzadko walczy, a za dużo się uczy, Katniss nie będzie wystarczająco dobra, bo zamiast rozpętać rewolucję, myśli o swoich uczuciach do Peety, Danearys Stormborn nie będzie wystarczająco dobra, bo zakochuje się w niewłaściwych mężczyznach. Rozumiecie, o co mi chodzi?

Tymczasem nie ma takiej postaci, która byłaby wystarczająco dobra, bo mamy do czynienia ze sprzecznymi oczekiwaniami. I nie mówię tu już nawet o oczekiwaniach ze strony tak zwanej grupy dominującej, ale o naszych własnych oczekiwaniach – nas, współczesnych kobiet, feministek. Każda ma trochę inne doświadczenia, inny charakter, inne priorytety. Patrząc na postacie kobiece, czując do nich niechęć, powinnyśmy spróbować oddzielić to, co nasze własne, od tego, co ogólne. Co z tego, że taka na przykład Cersei z naszego punktu widzenia jest koszmarną babą? Jest doskonale napisaną, spójną postacią. A że niesympatyczną to już zupełnie inna sprawa. Niesympatyczna nie znaczy niefeministyczna.

I tutaj przechodzę do sedna sprawy – chciałabym, żeby kobiece bohaterki oceniano tak samo jak męskich bohaterów – pod względem ich spójności psychologicznej, tego, czy są ciekawe, fascynujące, dobre. Żebyśmy dotarli wreszcie do punktu, kiedy nie trzeba się zastanawiać – feministyczne czy nie? Ale do tego momentu chyba droga jest jeszcze daleka… Czuję się tym ostatnio bardzo zmęczona.

I jeszcze jedna drobna rzecz, której nie rozumiem. Powiedzcie mi, dlaczego kobiety nie robią squee! na inne kobiety? Dlaczego członkinie fandomów fascynują się Cumberbatchem, Fassbenderem, Whitshawem, Hiddlestonem, a nie fascynują się Emily Clarke, Felicią Day, Ellen Page, Jennifer Lawrence (i/albo granymi przez nie bohaterkami)?

Jak można nie fascynować się Ellen Page? Ona umie żonglować!

Zakładam, że wynika to głównie z faktu, że dla kobiet inne kobiety nie są obiektami seksualnymi, ale czy naprawdę tylko o to chodzi w fandomie? Przecież szanse na to, że kiedykolwiek prześpimy się z Cumberbatchem są takie same, jak szanse na to, że prześpimy się z Jennifer Lawrence, czyli żadne. Tymczasem on jest uroczy w bardzo nieporadny sposób, a ona popełnia gafę za gafą. On rumieni się, kiedy jest mowa o Cumberbitches, ona – kiedy wspomina swoje pierwsze spotkania ze znanymi aktorami. Dlaczego wypada zachwycać się szaliczkiem Sherlocka i jego wysokimi kośćmi policzkowymi, a nie wypada zachwycać się dołeczkami w policzkach i fantastyczną kurtką skórzaną Katniss?

I po tym przydługim wstępie oto postaci, które moim zdaniem jak najbardziej zasługują na zachwyt.

Katniss Everdeen (The Hunger Games)

katnissAMANDA WINTERSTEIN

Autorka: Amanda Winterstein

Tara Thornton (True Blood)

tara_thorton__by_mirandajane

Autorka: mirandajane

Hermione Granger (Harry Potter)

Hermione_by_MirrorCradle

Autorka: Abigail Larson (polecam też inne jej prace, są naprawdę fantastyczne)

Dana Scully (X-Files)

dana_scully_by_firstfruits-d4tr9rc

Autor: firstfruits

Daenerys Targaryen (Pieśni Ziemi i Ognia)

3756_b4ae_500

Autor: Dejan Delic

Kalinda Sharma (The Good Wife)

kalinda-sharma-fan-art-kalinda-sharma-34431100-825-1218

Autor: Kwestone

Anita Blake (Anita Blake)

Anita_Blake_by_Frizelle

Autorka:  Frizelle

Kate Austen (Lost)

LOST__KATE_by_Mr_FunnyFace

Autor: Mr Funny Face

PS. Mam wrażenie, że ten blog nieco mimowolnie skręcił ostatnio mocno w stronę feministycznego rantu. Z jednej strony wydaje mi się, że właściwie co w tym złego, że piszę głównie o kobietach, skoro większość internetu pisze głównie o mężczyznach. Z drugiej strony – trochę się obawiam, że paplam w kółko o tym samym i widzę wszystko przez pryzmat jednego (choć wielce złożonego) problemu. W każdym razie chyba w kilku najbliższych postach postaram się omijać z daleka tematy genderowe. Chyba, że macie wyraźne życzenie, żeby było inaczej. Wtedy się dostosuję 🙂

PS.2. Następny wpis będzie najprawdopodobniej o Rivers of London i o Panu Lodowego Ogrodu oraz o tym, dlaczego ten pierszy trzeba przeczytać, a drugi można sobie darować.

Dzień Obciachu

Jejku, ależ dopadła mnie letnia niemoc. Rozgrzebane wpisy leżą, o litość wołają, a ja nic. Zresztą co roku mam to samo – pomiędzy czerwcem a sierpniem w tajemniczy sposób opuszcza mnie siła, która w inne pory roku każe mi usiąść przy kompie i spłodzić z sensem kolejnych parę słów (nie opuszcza mnie za to wena – liczba rozgrzebanych wpisów rośnie w zawrotnym tempie). W związku z tym proponuję wpis typu zabawowego, w klimacie lekki i przyjemny, acz nieco podstępny. 11 lipca ogłaszam Dniem Obciachu i nawołuję, żeby wymienić (w komentarzach albo na swoich blogach) jak najwięcej Autentycznie Obciachowych Rzeczy, które naprawdę lubicie.

Ja podzielę się tutaj swoją listą najbardziej ulubionych obciachowych piosenek, ale możecie dzielić się czymkolwiek innym – książkami, filmami, serialami (ale żeby mi to były naprawdę obciachowe seriale, jak Smutek Rosamundy, a nie, że niby na przykład Vampire Diaries). Impreza z założenia ma być cykliczna i o ile nie zapomnę, to w przyszłym roku też zrobię Dzień Obciachu i wtedy podzielę się czymś innym (a lista wielbionych przeze mnie obciachowych rzeczy jest zaiste nieskończona).

Top 7 Ulubionych Obciachowych Kawałków Noidy

7. She’s Like The Wind Patrick Swayze

Ckliwy i patetyczny utwór, śpiewany kozim głosem przez Swayzego, zawsze wyciska mi łzy z oczu.

6. I’m with you Avril Lavigne

Najwyraźniej nastoletni emo spleen nigdy mnie na dobre nie opuścił.

5. Too Lost in You Subagbabes

I blame you, Love Actually!

4. Always Bon Jovi

Wygląda na to, że zawsze miałam słabość do teledysków, w których coś lub ktoś staje w płomieniach.

3. Seniorita Pezet

Straszliwie seksistowski kawałek. Wiem, znam go (niemal) na pamięć.

2. Perdono Tiziano Ferro

Dobra, dobra, macie rację! To jest prawdopodobnie najgorszy kawałek muzyki, jaki kiedykolwiek powstał. I co z tego – i tak go lubię.

1. Cotton Eye Joe Rednex

Nie mogę uwierzyć, że przyznałam się do tego publicznie.

(Nie)wesołych świąt!

Mam wrażenie, że ostatnio na blogu zrobiło się jakoś tak poważnie, feministycznie i niemalże (tfu!) publicystycznie. Dość tego! Idą święta, co samo w sobie jest już wystarczająco straszne. Proponuję, żebyśmy w ramach przedświątecznego wyluzowania popatrzyli, jak znani i lubiani radzą sobie (albo nie) z faktem, że Gwiazdka już czai się za rogiem.

heidi klumSą ludzie (na przykład Heidi Klum), którzy dobrze wyglądają nawet w czapce Mikołaja. Ja z pewnością do nich nie należę.

jane lynchJane Lynch też do nich nie należy. Ale robi złą minę do złej gry.

hasselhofDavid Hasselhoff też do nich nie należy! Tylko najwyraźniej nikt nie odważył się mu tego powiedzieć.

tina fey alec baldwinTina Fey i Alec Baldwin wychodzą z założenia, że najciemniej jest pod choinką latarnią i zakładają swetry tak straszne, że aż piękne.

pattinson

Nie wiem, jaki jest stosunek Roberta Pattinsona do świąt Bożego Narodzenia, ale trzeba mu przyznać, że talent w dziedzinie anty-autolansu ma wybitny.

will wheaton

A Will Wheaton ma w d… to całe świętowanie.

celebrity-christmas-costume-12Michelle Monaghan wychodzi z założenia, że jeśli spotkania z rodziną przy świątecznym stole, to tylko z bronią w ręku.

Jake Santa Hat promo pic

Jake Gyllenhaal obawia się, że nie wyjdzie z tego żywy, więc założył nieśmiertelnik.

katy perryKaty Perry z kolei uwielbia święta Bożego Narodzenia. Serio. W sieci jest tyle jej zdjęć w stroju choinki, że miałam poważny problem, na które się zdecydować. Aż dziw, że nie ma jeszcze tematycznego tumblra.

doctor-who-santa-hatZdaje się, że również Matt Smith lubi święta. Zawsze to dobra okazja, żeby trochę uszczęśliwić fandom.

RyanGosling

Taką choinkę z Ryana Goslinga mogłabym poprosić do dużego pokoju.

Billy-Bob-Thornton-in-Bad-Santa

A po świętach nie pozostanie nam nic innego, jak wzorem Billy’ego Boba Thortona wypić i zapalić.

Zagrajmy w to jeszcze raz

Od jakiegoś czasu rynek gier planszowych na świecie i w Polsce rośnie w błyskawicznym tempie. Jeśli z planszówek kojarzycie jedynie Monopol, Scrabble i ewentualnie Magię i Miecz, najwyższa pora to zmienić. Ciekawych propozycji nie brakuje, a ponura, ciemna jesień to dobry moment, żeby się z nimi zapoznać.

Dlaczego warto sięgnąć po planszówki? Bo to doskonały sposób na spędzenie wieczoru – ze znajomymi albo we dwójkę. Bo można dowiedzieć się ciekawych rzeczy o współgraczach. Bo gry rozwijają i uczą. Bo to wciąga – w pozytywny sposób. Pierwsze spotkanie ze współczesnymi planszówkami może wzbudzić jedynie zachwyt – w porównaniu z grami naszego dzieciństwa są one tak dopracowane i mają tyle możliwości, a ponadto są pięknie wydane i sprytnie pomyślane. Nic dziwnego, że grają w nie dzisiaj niemal wszyscy.

Wszystko to pięknie, ale wyobraźmy sobie, że stajemy przed półką z grami planszowymi w Empiku, albo co gorsza w sklepie z planszówkami, gdzie do wyboru mamy dziesiątki pozycji. Na co się zdecydować? Oto lista sześciu gier, które świetnie sprawdzą się na początek.

Pędzące Żółwie

Bestseller wydawnictwa Egmont. Szybka, banalnie prosta i zabawna. Celem gry jest jak najszybsze dotarcie naszym żółwiem do celu. Zamiast rzucać kostką, wybieramy odpowiednią kartę z puli, co w znacznie większym stopniu pozwala na zaplanowanie strategii. W Pędzące Żółwie mogą grać już pięcioletnie dzieci, co jest jej dodatkową zaletą.

Osadnicy z Catanu

Wydawnictwo Galakta. Można powiedzieć, że od tej gry rozpoczął się boom na planszówki w Polsce. Wszystko dzięki dużej „miodności” i bardzo prostym zasadom. Gra ekonomiczna – celem graczy jest skolonizowanie wyspy Catan. Budują oni drogi, osady i miasta przy pomocy dostępnych surowców. Zwycięzcą zostanie ten, kto jako pierwszy zgromadzi odpowiednią liczbę punktów zwycięstwa. Ponieważ układ pól na wyspie jest losowy, rozgrywka za każdym razem przebiega inaczej i długo się nie nudzi. Dostępnych jest też kilka dodatków, które urozmaicą kolejne partie. Minimalny wiek graczy – około 10 lat.

Kolejka

Polska gra planszowa, która bije rekordy popularności. Wydana przez IPN. Każdy dodruk rozchodzi się jak świeże bułeczki. Świetna, jeśli chcemy pokazać dzieciom realia życia w PRL (lub sami sobie co nieco przypomnieć). Gracze muszą zdobyć wszystkie produkty z wylosowanej listy zakupów, zajmując miejsca w kolejce do odpowiedniego sklepu. Ładnie wydana – na kartach znajdziemy m.in. autentyczne zdjęcia produktów „z epoki”. Minimalny wiek gracza: 12 lat.

Wsiąść do pociągu…

Jedna z najpopularniejszych gier planszowych wydawnictwa Days of Wonder. Znów – proste zasady, możliwość rozegrania wielu niepowtarzalnych rozgrywek. Naszym zadaniem jest poprowadzenie linii kolejowych pomiędzy wybranymi miastami. Zwycięzcą jest ten, kto uzbiera najwięcej punktów za ukończone trasy. Podstawowe wersje to Wsiąść do Pociągu: Europa oraz Ticket to Ride (z mapą USA), ale wyszło również sporo dodatków. Można grać w dwie osoby. Minimalny wiek gracza: 8 lat.

Niagara

Ponownie wydawnictwo Egmont. Świetna propozycja, jeśli chcemy się przekonać, jakie możliwości dają dziś planszówki. Największą atrakcją jest ruchoma plansza, która zmienia się w zależności od tego, co zrobimy. Zasady raczej proste (chociaż nieco trudniejsze niż przy Wsiąść do pociągu lub Osadnikach), grywalność niezła. Sama bardzo ją lubię i często do niej wracam, może dlatego, że od niej zaczynałam. Od 8 lat.

Dixit

Wydawnictwo Hobbity. Gra inna niż wszystkie wyżej wymienione, bo zamiast planowania i strategii mamy pojedynek na skojarzenia. Idealna, gdy chcemy zintegrować grupę. Zasady są banalnie proste – gracze zdobywają punkty za opowiadanie o kartach w sposób, który ułatwi ich zidentyfikowanie. Podoba się wszystkim – od pięcioletnich dzieci, poprzez rodziców i ciocie, aż po dziadków. Piękna graficznie i solidnie wykonana. Najlepiej sprawdza się przy większej liczbie graczy.

***

Jeśli mimo wszystko nie jesteście przekonani, czy gry planszowe to rozrywka dla was, warto odwiedzić którąś z licznych tematycznych imprez. Na większości z nich jest możliwość zagrania na miejscu, a kompetentne osoby doradzą wam, jaką grę wybrać. Aktualną listę imprez znajdziecie m.in. tutaj.

W planszówki można też pograć w wielu knajpach. Listę miejsc, które je udostępniają, znajdziecie np. tutaj.

Dobrej zabawy!

Naprawdę fantastyczny seks

W sieci znajdują się rzeczy dziwne, bardzo dziwne i naprawdę dziwne. Czasami, kiedy wydaje mi się, że nic mnie już nie może zaskoczyć, wystarczy krótka przebieżka po internecie, żebym znów zrozumiała, jak bardzo się myliłam. Jedną ze stron, dzięki której na nowo odkryłam ogrom ludzkiej kreatywności (głównie w wymyślaniu potrzeb), była strona firmy Bad Dragon.

Marzycie skrycie o bzykanku z wilkołakiem? Smokiem? Morskim potworem? Wasze marzenia już dziś mogą się spełnić! Bad Dragon specjalizuje się w zabawkach erotycznych o wyjątkowych kształtach. Na ich stronie internetowej znajdziecie m.in. macki, smocze waginy, psie i końskie penisy oraz fallusy gryfów. Jest to pierwsza firma na świecie, która oferuje podobny asortyment. Chociaż po sukcesie sagi Zmierzch i Avatara w ofercie niektórych sex-shopów pojawiły się zabawki inspirowane bohaterami tych filmów, wcześniej nie było na rynku producenta nastawionego wyłącznie na miłośników fantasy.

Dzięki szczegółowym opisom istot, które stały się modelami dla dildo, możecie z łatwością wczuć się w klimat. Oto kilka najpopularniejszych postaci:

• Dog Cole – Psi pracownik kuźni, wyposażony w wielki młot (dosłownie i w przenośni).
• Zły Smok Duke – W dzień jest prezesem międzynarodowej agencji modeli, nocą prezentuje swoje wdzięki, zapewniając oglądającym niezapomniane wrażenia.
• Macka – Wyjątkowo miękki i giętki. Charakter ma łagodny, ale wytrwale szuka otworu, w którym mógłby się schować.

Klienci decydują o niemal każdym aspekcie wyglądu wymarzonego dildo – od koloru i kształtu poprzez rozmiar i twardość, aż po obecność dodatków (przyssawki czy lubrykatu). Ceny wahają się od 60 do 200$.

Zaprawdę, internet pełen jest seksu, rzeczy dziwnych i niespodziewanych. Wygląda na to, że jeszcze długo nie zabraknie mi materiału do zaskoczeń.

To co? Lecimy zamawiać?