Freaks and geeks, czyli przegląd prasy

Dzisiejszy przegląd będzie o tym, co dziwne i przez dziwaków wielbione.

Zilustrować tweety? Osobliwy pomysł.

Mniejszości seksualne w grach komputerowych. Temat na poważne badania.

Strzeżcie się zbroi z wcięciem między piersiami! Nie, serio mówię. Lepiej zostawcie ją w domu.

Dwadzieścia pięć rzeczy, których nie wiedzieliście o Donnie Darko. Aż tyle.

Jak fryzjerka postawiła na głowie rozważania o starożytnej Grecji. Świat naukowy cierpi z powodu nieposiadania umiejętności praktycznych.

Absolutnie Racjonalny Kult Solarny. W sam raz na dzisiejszy upał.

 

I jeszcze kilka filmików.

Kiedyś nie lubiłam Jennifer Garner, ale zmieniłam zdanie po tym wywiadzie.

Kristen Bell wygrała telewizję, internet i pozostałe media.

I last but not least – you gotta love Hart!

Dzień Obciachu

Jejku, ależ dopadła mnie letnia niemoc. Rozgrzebane wpisy leżą, o litość wołają, a ja nic. Zresztą co roku mam to samo – pomiędzy czerwcem a sierpniem w tajemniczy sposób opuszcza mnie siła, która w inne pory roku każe mi usiąść przy kompie i spłodzić z sensem kolejnych parę słów (nie opuszcza mnie za to wena – liczba rozgrzebanych wpisów rośnie w zawrotnym tempie). W związku z tym proponuję wpis typu zabawowego, w klimacie lekki i przyjemny, acz nieco podstępny. 11 lipca ogłaszam Dniem Obciachu i nawołuję, żeby wymienić (w komentarzach albo na swoich blogach) jak najwięcej Autentycznie Obciachowych Rzeczy, które naprawdę lubicie.

Ja podzielę się tutaj swoją listą najbardziej ulubionych obciachowych piosenek, ale możecie dzielić się czymkolwiek innym – książkami, filmami, serialami (ale żeby mi to były naprawdę obciachowe seriale, jak Smutek Rosamundy, a nie, że niby na przykład Vampire Diaries). Impreza z założenia ma być cykliczna i o ile nie zapomnę, to w przyszłym roku też zrobię Dzień Obciachu i wtedy podzielę się czymś innym (a lista wielbionych przeze mnie obciachowych rzeczy jest zaiste nieskończona).

Top 7 Ulubionych Obciachowych Kawałków Noidy

7. She’s Like The Wind Patrick Swayze

Ckliwy i patetyczny utwór, śpiewany kozim głosem przez Swayzego, zawsze wyciska mi łzy z oczu.

6. I’m with you Avril Lavigne

Najwyraźniej nastoletni emo spleen nigdy mnie na dobre nie opuścił.

5. Too Lost in You Subagbabes

I blame you, Love Actually!

4. Always Bon Jovi

Wygląda na to, że zawsze miałam słabość do teledysków, w których coś lub ktoś staje w płomieniach.

3. Seniorita Pezet

Straszliwie seksistowski kawałek. Wiem, znam go (niemal) na pamięć.

2. Perdono Tiziano Ferro

Dobra, dobra, macie rację! To jest prawdopodobnie najgorszy kawałek muzyki, jaki kiedykolwiek powstał. I co z tego – i tak go lubię.

1. Cotton Eye Joe Rednex

Nie mogę uwierzyć, że przyznałam się do tego publicznie.