Alcatraz, czyli jesienne premiery

Stacje telewizyjne wypuściły sneak peaki i inne zapowiedzi seriali, które będziemy mogli obejrzeć jesienią. Moją uwagę zwróciły trzy z nich. Więcej znajdziecie tutaj.

Alcatraz

Och, J.J. Abrams.

Sześć sezonów pytań w Lost i prawie żadnych odpowiedzi.

Coraz bardziej zagmatwane Fringe, które lada moment ugryzie własny ogon.

A teraz Alcatraz, gdzie znów tajemnica goni tajemnicę, a najbardziej nieprawdopodobne rzeczy zdarzają się codziennie.

I ja to znów kupuję.

Chyba jestem naiwna.

Awake

Michael Britten żyje w dwóch równoległych rzeczywistościach i w obu pogrążony jest w żałobie. W jednej w wypadku samochodowym zginął jego syn, w drugim – żona. Która z nich jest prawdziwa? Czy detektyw zwariował? Serial, sądząc po zwiastunie, zapowiada się naprawdę nieźle.

Dodatkowo główną rolę gra Lucius Malfoy, tym razem bez blond loków i zaciętej miny (chociaż czy na pewno?).

Wygląda mi to na najlepszą premierę jesieni.

Smash

Amerykanie po spektakularnym sukcesie Glee zwąchali pieniądz w produkcjach musicalowych. Smash ma opowiadać historię powstania przedstawienia muzycznego o Marylin Monroe.

Lubię musicale, choć nie fanatycznie, a ten wygląda całkiem interesująco. Ponadto w Smash występuje Jack Davenport. O ile tylko postanowi zamruczeć choć raz na odcinek, będę oglądać.

Zagubieni na granicy światów

Oglądając ostatnie dwa odcinki trzeciego sezonu Fringe zaczęłam się zastanawiać, czy przypadkiem nie pomyliły mi się seriale. Czy to jeszcze jest Fringe? A może zaginione, do tej pory nieopublikowane odcinki Lost? Ten serial zaczyna przypominać bajaderkę – ciasteczka i rodzynki, podróże w czasie, animacja i śpiewtańcepołamańce. Tymczasem z każdym kolejnym kęsem zaczyna robić się coraz bardziej mdło od tych niespodzianek. Obawiam się, że to wszystko zmierza w tym samym kierunku, co Lost – twórcy w końcu namącą tak, że opowieść przestanie trzymać się kupy i będą musieli pozamiatać głupawą i sentymentalną opowiastką o biednym Czarnym Dymie, którego nie kochała matka. Bardzo, bardzo by mi się to nie podobało. Szkoda zmarnować tak rewelacyjne kreacje aktorskie (że John Noble nie dostał jeszcze nawet nominacji do Emmy to po prostu fstyd i hańba), świetny koncept, perełki drugiego planu, krowę i aluminiowy kapelusz.

Co gorsza, wywiad z twórcami wcale nie podniósł mnie na duchu [uwaga – pełno tam spoilerów].

Jakoś nie mam wrażenia, że oni wiedzą, co robią. Te wszystkie „We are keeping our options open”, “Either or”, “We don’t want to shut down any avenues” nie brzmią zbyt pocieszająco.

Z drugiej jednakże strony czy największą zaletą tego serialu jest fabuła? Oczywiście, że nie. Największą zaletą jest rzecz jasna Walter. I krowa. I Olivia mówiąca głosem Bella.

I może jeszcze ta czołówka.

Poza tym w wywiadzie padają też takie słowa We have said from the beginning that Fringe is a family drama masquerading as a science fiction/investigation show. But it’s called Fringe because it’s about three characters that live on the fringe of life and society and have a hard time dealing with their own emotions, but who find each other and find connection with each other. We will remain true to that. Może więc nie będzie tak źle. Może flashforwardy, flashbacki i podróże w czasie nie zdominują całkiem tej historii. Może doczekamy więcej takich odcinków jak Peter i White Tulip.

Może nawet Olivia wystąpi w którymś z odcinków w kalesonach.

No dobra, może lepiej nie. To zupełnie by do niej nie pasowało. Ale trzeba przyznać, że bardzo jej w nich ładnie. Nieprawdaż?

Zdejm kapelusz…

…prosił Jurek pannę Jolę, mamiąc ją obietnicą miłości fhancuskiej i Balantajnem.

A ona nie zdjęła. I dobrze zrobiła, bo kapelusze dodają uroku. Są eleganckie i wyrafinowane. Wytworne. Ponętne. Zresztą zobaczcie sami.

Timothy Olyphant, Justified

Raylan Givens – bez kapelusza nie byłby sobą.

Chris Colfer, Glee

To nie kapelusz, to wyraz wiary w indywidualną wolność jednostki.

Olivia Wilde, House M.D.

Jak dla mnie Olivia mogłaby chodzić ubrana wyłącznie w kapelusz.

Jon Hamm, Mad Men

Nonszalancko i z klasą.

Ed Westwick, Gossip Girl

Chuckowi nawet ten kapelusz ujdzie na sucho.

Starsi Panowie Dwaj

Nostalgii czar.

Słoń w składzie porcelany

 

Jest wielka i niezgrabna, ma końską szczękę jak przystało na prawdziwą Angielkę i zupełnie nie potrafi śpiewać. Jest zaprzeczeniem elegancji. Nie pija manhattanów, szerokim łukiem omija siłownie i salony fryzjerskie. Czasami robi takie głupoty, że ze wstydu za nią chowam się pod krzesło. Ale ma gigantyczny dystans do własnej osoby, wdzięk Smerfetki i po prostu rewelacyjne poczucie humoru.

Kto?

Miranda.

Oto ona.

Odkryliśmy ją kilka dni temu i teraz pochłaniamy kolejne odcinki. Najlepiej zacząć od początku, ale od środka też świetnie się ogląda.

Powstały dwa sezony serialu, planowane są kolejne dwa. Serial jest kontynuacją programu Miranda Hart’s Joke Shop w stacji radiowej BBC Radio 2. Można go sobie kupić tutaj.

Dobra, wystarczy tego gadania. Po prostu ją zobaczcie.

Już!