Zamiast spamu #14

Jak się Skandynawowie zabiorą za robienie muzyki, to aż ciarki przechodzą.

Na początek trochę tematów z zakresu LGBQT.

A poza tym:

A także paląca kwestia damskiej garderoby.

2f13a12a51b438ae1238f239f855836e

Dwie panie z początku ubiegłego wieku w męskich strojach. Ilustracja stąd.

I jeszcze z naszego rodzimego blogowego poletka.

Historia kobiet: Dorothy Parker

dorothyparker_feat

Résumé

Żyletka? – krew, nieporządek;
Rzeka? – moczy;
Tabletka? – zła na żołądek;
Kwas? – szczypie w oczy;
Rewolwer? – a zezwolenie?
Pętla? – pęka w pierwszym użyciu;
Gaz? – czuć go wszędzie szalenie;
Lepiej już pozostać przy życiu.

Tłum. Stanisław Barańczak

O Dorothy Parker usłyszałam pierwszy raz stosunkowo niedawno, chociaż w historii amerykańskiej poezji pełni ona bardzo ważną rolę. Kolejne pokolenia wychowują się na jej wierszach, przejmujących i pełnych czarnego humoru, poruszających bez zakłamania tematykę miłości i związków, depresji i śmierci. Czytając o posiedzeniach grupy artystów, której była częścią, przy okrągłym stole w hotelu Algonquin, nie sposób nie myśleć o naszym rodzimym „Pod Pikadorem” i o Skamandrytach, a zwłaszcza o Słonimskim – Parker również znana była z sarkastycznych recenzji teatralnych. W późniejszych latach pisała też opowiadania, scenariusze i artykuły.

portableparker

Szczyt jej sławy przypada na lata międzywojenne, a była ona tak wielka, że pisarce często przypisywano powiedzonka, których wcale nie była autorką, bo w przekonaniu ludzi jeśli coś było śmieszne, z pewnością musiało wyjść z jej ust. Wydany w 1944 roku zbiór jej utworów „The Portable Dorothy Parker” do dziś pozostaje w sprzedaży, jako jeden z trzech z serii „portable” (pozostałe to dzieła Williama Szekspira i Biblia). Parker cieszy się więc w Ameryce wielkim poważaniem, podczas gdy u nas pozostaje niemal nieznana. Wydano jedynie dwa tomy jej opowiadań, które, chociaż ciekawe, stylistycznie i tematycznie nieco się zestarzały. Natomiast wciąż aktualne, genialne wiersze w większości nie zostały przetłumaczone na polski. Udało mi się znaleźć zaledwie dwa w tłumaczeniu Barańczaka, zapewne są jeszcze inne, pochowane po różnych wydaniach „Literatury na świecie”, ale nie wystarczyło mi samozaparcia, żeby do nich dotrzeć.

“The best way to keep children at home is to make the home atmosphere pleasant, and let the air out of the tires.”

Dorothy urodziła się w 1893 roku, w zamożnym domu Rothshildów (ale nie tych), jako ostatnia z czwórki rodzeństwa. Była raczej szczęśliwym dzieckiem do czasu, kiedy umarła jej mama. Pięcioletnia wówczas Dorothy nabrała przekonania, że jest odpowiedzialna za śmierć matki (pani Rothshild urodziła córkę, mając czterdzieści dwa lata i ciąża nadwyrężyła jej zdrowie) i nigdy się tak naprawdę tego wrażenia nie pozbyła. Co gorsza, ojciec dziewczynki wkrótce ożenił się ponownie. Dorothy nie znosiła nowej żony ojca, nazywała ją „gospodynią”. Podobno była okropną osobą, ale czy rzeczywiście? Tego zapewne nigdy się nie dowiemy. Tak czy inaczej, ona również padła ofiarą „klątwy Dorothy” i zmarła, kiedy dziewczynka miała dziewięć lat. Dorothy czuła się teraz odpowiedzialna nie tylko za śmierć matki, ale również macochy – tak źle jej życzyła, że coś musiało się zdarzyć.

Wydarzenia te mocno wpłynęły na sposób widzenia świata poetki. Była nieufna, zamknięta w sobie. Kobiety portretowała bardzo surowo. Zwłaszcza matki, które w jej twórczości były zimne, nieobecne, nie dające pociechy, zaabsorbowane sobą. Ale innym też się dostawało. Choć serię „A Hate Song” zaczęła od kobiet, później nienawidziła też m.in. mężczyzn, krewnych, artystów, cyganerii i przyjęć. Jeden z moich ulubionych wierszy jej autorstwa zaczyna się tak:

Frustration
If I had a shiny gun,
I could have a world of fun
Speeding bullets through the brains
Of the folk who give me pains (…)

[Frustracja
Gdybym miała strzelbę nową
Bawiłabym się morowo
Posyłając serię kulek
Tym, przez których cierpię bóle (…)
Nieudolne tłum. moje]

„Four be the things I’d been better without:
Love, curiosity, freckles, and doubt.”

Dorothy nigdy nie skończyła szkoły. Najpierw uczęszczała do prowadzonej przez zakonnice nowojorskiej placówki, której nienawidziła z całego serca. Doprowadzała przy tym swoje nauczycielki do szału. Jedna z najbardziej znanych anegdot mówi, że Dorothy specjalnie myliła „niepokalane poczęcie” („immaculate conception”) ze „spontanicznym samozapłonem” („spontaneous combustion”). W późniejszych latach uczęszczała do prestiżowej Miss Dana’s School, gdzie uczyła się łaciny, historii, matematyki, geografii i filozofii. Jak na szkołę dla dziewcząt, była to bardzo postępowa placówka. Mimo to Dorothy przerwała naukę z nieznanych przyczyn w wieku 15 lat i już nigdy do niej nie wróciła. Z ojcem, podwójnym wdowcem, mieszkała do jego śmierci. Zmarł, gdy miała dwadzieścia lat.

Young_Dorothy_Parker

Młoda Dorothy.

Wkrótce potem wyprowadziła się z rodzinnego domu, wynajęła pokój (niesłychane w przypadku dziewczyny o jej pozycji społecznej) i zaczęła zarabiać na życie graniem na pianinie w szkole tańca. Pytana o to później, twierdziła, że musiała iść do pracy, bo ojciec nie zostawił jej nic w spadku. Wydaje się to jednak mało prawdopodobne. Niezależnie od przyczyn, dopiero po śmierci ojca Dorothy zaczęła być sobą – samodzielną, dowcipną młodą damą, która przebojem wdarła się na towarzyskie i kulturalne salony Nowego Jorku.

“I require three things in a man: he must be handsome, ruthless, and stupid.”

W 1917 roku Dorothy Rothschild wyszła za mąż za Edwina Ponda Parkera II. Była to miłość od pierwszego wejrzenia. Parker był przystojny i pochodził z dobrej rodziny, a Dorothy nie mogła uwierzyć, że zakochał się właśnie w niej, bo nie uważała się za osobę atrakcyjną. Niestety zaraz po ich ślubie Stany Zjednoczone przystąpiły do wojny, a Edwin pojechał na front. Kiedy wrócił, był wrakiem człowieka. Już wcześniej lubił alkohol, a frontowe przeżycia sprawiły, że sięgnął również po morfinę. Straumatyzowany i uzależniony, nigdy nie wrócił do formy. Tymczasem Dorothy była prawdziwą gwiazdą, kochał ją cały Nowy Jork. Mieli ze sobą coraz mniej wspólnego. W 1928 roku pisarka wystąpiła o rozwód. Parker zmarł pięć lat później.

“What fresh hell is that?”

Choć coraz bardziej popularna, Dorothy nie radziła sobie z rzeczywistością. Z trudem nawiązywała relacje z innymi, wiecznie schowana za maską sarkazmu i ironii. W dzieciństwie nauczyła się nie okazywać uczuć i całe życie płaciła za to wysoką cenę. Oto jeden z jej najbardziej przejmujących wierszy.

Interior

Her mind lives in a quiet room,
A narrow room, and tall,
With pretty lamps to quench the gloom
And mottoes on the wall.

There all the things are waxen neat
And set in decorous lines;
And there are posies, round and sweet,
And little, straightened vines.

Her mind lives tidily, apart
From cold and noise and pain,
And bolts the door against her heart,
Out wailing in the rain.

parker-dorothy-parker-misty-poodle-1953

Jak wielu ludzi, którzy zawodowo rozśmieszają innych, cierpiała na depresję. Leczyła ją alkoholem, który oczywiście tylko pogłębiał problem, zamiast go rozwiązywać. Była osobą pod każdym względem nietypową, co również nie ułatwiało jej życia. Kompletnie nie umiała prać ani gotować, zdarzało jej się jeść bekon na surowo, jeśli akurat nie miała nikogo do pomocy. Uwielbiała za to psy i zawsze miała ich co najmniej kilka, a czasem nawet kilkanaście. Była złośliwa dla innych, ale sobie również nie pobłażała. W jednym z wierszy, „Symptom Recital”, pisała o sobie tak:

(…) I’m disillusioned, empty-breasted.
For what I think, I’d be arrested.
I am not sick, I am not well.
My quondam dreams are shot to hell.
My soul is crushed, my spirit sore;
I do not like me any more. (…)

Po rozwodzie z pierwszym mężem Dorothy romansowała z różnymi mężczyznami. Jeden z tych romansów, z Charlesem MacArthurem, znanym uwodzicielem, zakończył się ciążą, którą Parker usunęła. Do problemów, które miała od zawsze, doszło jeszcze złamane serce i Dorothy po raz pierwszy targnęła się na swoje życie. Później próbowała się zabić jeszcze trzykrotnie, za każdym razem nieskutecznie.

“I’d rather have a bottle in front of me than a frontal lobotomy.”

W 1934 roku Dorothy wyszła za mąż po raz drugi, za jedenaście lat młodszego Alana Campbella, aktora i początkującego scenarzystę. Para wyprowadziła się do Hollywood, gdzie wspólnie napisali scenariusze do kilkunastu filmów. Jednak trudno ich małżeństwo nazwać szczęśliwym. Parker była już wtedy alkoholiczką. Campbell był biseksualny, a do tego miał poważny romans, kiedy w czasie drugiej wojny światowej przebywał w Europie. Po zakończeniu wojny rozwiedli się, tylko po to, żeby trzy lata później związać się ponownie. Byli małżeństwem do 1963 roku, kiedy Campbell popełnił samobójstwo, przedawkowując leki. Wkrótce potem Dorothy powiedziała w wywiadzie: „Gdybym miała odrobinę przyzwoitości, byłabym martwa. Wszyscy moi przyjaciele nie żyją.”

“That would be a good thing for them to cut on my tombstone: Wherever she went, including here, it was against her better judgment.”

Być może najciekawszym elementem biografii Parker jest fakt, że przez większość życia była zagorzałą aktywistką. W latach trzydziestych protestowała przeciwko uwięzieniu i skazaniu na śmierć Sacco i Vanzettiego, dwóch włoskich anarchistów. Później angażowała się w inne działania, była współzałożycielką Hollywoodzkiej Ligi Antynazistowskiej, działa w lewicowych organizacjach. Były to czasy McCarthy’ego i Parker znalazła się na czarnej liście. Musiała wyjechać z Hollywood. W ostatnich latach życia nie pracowała wiele, nie była w stanie z powodu nałogu. Piła tak dużo, że jedna z nowojorskich destylarni nazwała na jej cześć swój gin.

dorothy-parker-back

Zabawne, że akurat gin nazwano jej imieniem. Dorothy wolała whiskey. Również widoczny na etykiecie dwuwiersz nie jest jej autorstwa.

Utrzymywali ją przyjaciele. Zmarła cztery lata po swoim mężu, w 1967 roku, na zawał serca. Nawet po śmierci pozostała idealistką – cały swój majątek zapisała w testamencie Martinowi Lutherowi Kingowi.

„Excuse my dust.”

W to, co stało się z prochami Dorothy Parker, aż ciężko uwierzyć. Kiedyś zapytano ją o epitafium dla samej siebie. Odpowiedziała: „Excuse my dust” („Przepraszam za prochy”). Okazało się, że to słowa prorocze. W ostatnich latach życia Dorothy opiekowała się jej przyjaciółka Lillian Hellman, która liczyła na spadek (głównie chodziło o prawa do twórczości). Kiedy Lillian dowiedziała się, że nie ona jest adresatką ostatniej woli Parker, była tak wściekła, że nie przekazała domowi pogrzebowemu, co zrobić z prochami. Przeleżały więc one sześć lat na półce. Po tym czasie zostały przesłane adwokatowi Dorothy, który również nie wiedział, co z nimi zrobić, więc włożył je do szafki w swoim gabinecie, gdzie stały kolejne piętnaście lat.

newplaque

Źródło: DorothyParker.com, zdjęcie: Kathy Gadziala

Dopiero wtedy National Association for the Advancement of Colored People, które przejęło prawa do spadku po Martinie Kingu, upomniało się o prochy Parker. Zostały one pochowane w należącym do organizacji ogrodzie w 1988 roku, dwadzieścia jeden lat po śmierci poetki.

Polecam również:

Tekst jest częścią serii „Historia kobiet”. W poprzednim tekście pisałam o Zeldzie Fitzgerald.