„Hilda” Luke’a Pearsona oraz dla kogo właściwie są książki dla dzieci

hilda_1okladka-640x946

Obiecałam kiedyś na FB recenzję serii komiksów o Hildzie Luke’a Pearsona. Obiecałam też, że napiszę, dla kogo właściwie powstają książki dla dzieci. A ponieważ jestem ostatnio z braku czasu nadzwyczaj ekonomiczna, zrobię to w jednym, wspólnym wpisie.

Zacznijmy od komiksu. Seria o Hildzie została wymyślona i stworzona przez Luke’a Pearsona, brytyjskiego ilustratora i rysownika. Dotychczas po polsku, nakładem wydawnictwa Centrala, ukazały się cztery tomy – Hilda i troll, Hilda i nocny olbrzym, Hilda i ptasia parada oraz Hilda i czarna bestia (liczę na to, że kolejny tom, Hilda and the Stone Forest, również pojawi się u nas w najbliższym czasie). Główna bohaterka to na oko ośmioletnia, niebieskowłosa dziewczynka, a świat, w którym rozgrywają się jej przygody, jest mocno zainspirowany (przynajmniej w pierwszych tomach) skandynawskim folklorem. Pojawia się w nim szereg magicznych stworzeń, takich jak trolle, skrzaty, olbrzymy, przypominające skrzyżowanie psa z chmurą latające puchy, gadające ptaki i wiele innych. Również krajobraz – wysokie góry, drewniane chatki – przywodzą na myśl norweskie fiordy. Sama Hilda jest dziewczynką odważną i niezależną, ciekawą świata i wszystkiego, co na nim żyje. Stale pakuje się w kłopoty, a przy tym pozostaje osobą empatyczną i wrażliwą na cudze problemy.

hilda-i-troll

Plansza z komiksu Hilda i troll, ©Luke Pearson.

Treść komiksów ma formę przygodową, ale każdy tom niesie ważne przesłanie. Młody czytelnik razem z Hildą uczy się, że stereotypy są często fałszywe, a działania, które podejmujemy ze strachu, mogą prowadzić do cudzego cierpienia. Dowiaduje się też, że nie ma czynów bez konsekwencji, a niektóre z nich są nieodwracalne. To też opowieści o tolerancji dla inności – wielu niezrozumianych bohaterów okazuje się przy bliższym poznaniu ciekawych i sympatycznych. Hilda jest także feministyczna, w tym znaczeniu, że płeć bohaterki nie ma absolutnie żadnego wpływu na bieg wydarzeń. Nie dzieje się w tych historiach ani jedna rzecz, która mogłaby się przytrafić tylko chłopcu albo tylko dziewczynce. Chwała Luke’owi Pearsonowi, że zdecydował się narysować komiks o dziewczynce, bo przeważnie tego typu „uniwersalne” postacie są jednak chłopcami.

Podsumowując, to świetna seria komiksów. Skąd zatem wątpliwość, kto właściwie jest jej adresatem? [Przy okazji: używam tu terminów „książka” i „komiks” w sposób wymienny. Usprawiedliwiam się faktem, że książki dla dzieci, zwłaszcza najmłodszych, często są ilustrowane tak bogato, że stosunek tekstu do obrazka wypada podobnie jak w komiksie. Zdaję sobie sprawę, że są to inne formy wyrazu, ale na użytek wpisu pozwolę sobie zignorować ten fakt.] Otóż książki dla dzieci to wyjątkowa dziedzina literatury, którą tworzy ktoś zupełnie inny niż jej domyślny odbiorca. Dzieci nie piszą same dla siebie. Książki dla nich piszą dorośli, wydają dorośli, recenzują dorośli i nagradzają dorośli. To dorośli decydują, co jest warte przekazania. Podejmując decyzje wydawnicze, redaktorzy raczej nie konsultują się z dziećmi odnośnie rozpatrywanych propozycji (co zresztą moim zdaniem rodzi pewne problemy natury etycznej). Dlatego, inaczej niż przy „normalnej” literaturze, książki te mają podwójnego odbiorcę. Wielu dorosłych kupuje i czytuje książki dla dzieci, chociaż sami dzieci nie posiadają, często czując się przy tym trochę głupio. Książki dla dzieci traktuje się przy tym jak niepoważną dziedzinę literatury. Wiążą się z tym różne konsekwencje, czasem przykre, jak na przykład fakt, że pisarze książek dla dzieci znacznie mniej zarabiają.

hilda_2_3

Plansza z komiksu Hilda i nocny olbrzym, ©Luke Pearson.

Ale wracając do dzieci – pół biedy, jeśli pisane i wydawane przez dorosłych książki im się podobają, choć czasem zdarza się, że to, co przez dorosłych odbiorców uznawane jest za „pięknie ilustrowaną powieść dziecięcą”, w dzieciach budzi głównie przerażenie (jak ja nienawidziłam w dzieciństwie książek ilustrowanych przez Stasysa Eidrigeviciusa). A zatem czym będzie „dobra książka dla dzieci”? Dla kogo ona ma być dobra? Czy to książka, która podoba się dzieciom? Młodzi czytelnicy mają jeszcze nie do końca wyrobiony gust. Często podobają im się rzeczy hałaśliwe, błyszczące i tandetne. Fakt ten wykorzystywany jest przez wydawców, którzy uważają, że w związku z powyższym można im wcisnąć byle co. Listę grzechów w tym temacie opisuje Paulina Małochleb w tekście „Dziesięć najgorszych książek dziecięcych”.

No dobrze, czyli z jednej strony mamy książki nazbyt ambitne, poruszające tematy tak trudne w sposób tak wyrafinowany, że przeciętne dziecko niewiele z nich skorzysta (dorosły tak samo, bo dla niego temat zostaje z kolei potraktowany zbyt błaho). Na drugim biegunie mamy tandetną sieczkę bez pomysłu, od której gwałtownie spada iloraz inteligencji. Dlaczego więc uważam, że Hilda jest dobra? Jakie kryterium stosuję? Według mnie dobra książka dla dzieci to taka, która spełnia trzy bardzo ogólne warunki. Po pierwsze, podoba się dzieciom, co oznacza, że dzieci chętnie do niej wracają, przeglądają ją sobie same, nawet jeżeli rodzic nie ma czasu im czytać (oczywiście mowa o młodszych dzieciach), ogólnie – chcą ją mieć w pobliżu (mój syn na przykład śpi z ulubionymi książkami). To, że książka podoba się dzieciom, wynika przeważnie z kombinacji wielu elementów – dostosowanego do wieku języka i tematyki, ciekawych, wieloznacznych ilustracji, w których za każdym razem można odkryć coś nowego, interesującej historii, bohaterów, z którymi można się identyfikować (chociaż dzieci nie myślą w ten sposób, im też przecież niektórzy bohaterowie są bliżsi niż inni), poczucia humoru, które do nich trafia i tak dalej.

hilda3pp_7

Plansza z komikus Hilda i ptasia parada, ©Luke Pearson.

Po drugie, jest to książka, która podoba się rodzicom. Przy czym nie jest to wcale takie jednoznaczne stwierdzenie, jak może się wydawać. Niektórzy rodzice lubią książki, mające wartość edukacyjną. Dlatego wyżej będą cenili pozycje, powiedzmy, popularnonaukowe czy zaznajamiające dzieci z jakąś konkretną tematyką. Wielu rodziców jest fanami historii z morałem. Osobiście wolę otwarte zakończenia, będące raczej punktem wyjścia do rozmowy na dany temat. Ale nie dyskwalifikuję opowieści z morałem. Dobra książka może mieć morał, jednak nie on jest wyznacznikiem jej jakości, tak samo jak nie jest nim wartość naukowa. Książka, która podoba się rodzicowi to taka, w której znajdzie on też coś dla siebie. Może to będą piękne ilustracje. Może ciekawy bohater drugoplanowy, niepokojąco przypominający jego samego. Może wciągająca historia. W każdym razie dobra książka to taka, do której rodzic zwyczajnie lubi wracać, tak samo jak jego dziecko.

I wreszcie trzecie, wynikające trochę z drugiego – dobra książka to taka, która rośnie razem z dzieckiem. I wróćmy tutaj na chwilę do przykładu Hildy. Mój ulubiony tom to „Hilda i nocny olbrzym”. Tak się składa, że jest to również ulubiony tom mojego syna. Dzisiaj najbardziej przyciągają go interesująca historia i zabawne obrazki. Ale już za dwa, trzy lata zacznie doceniać gry słowne, które się w nim pojawiają. Kolejne dwa i będzie w stanie wyłapać nawiązania do skandynawskiej mitologii. Zrozumie pewnie także, że jest to opowieść o stracie i zmianach, które nas dotykają. Za sześć lat trafi do niego wątek relacji dziewczynki z matką, a za dziesięć lat doceni być może piękny, choć melancholijny wątek miłosny. Myślę, że jest duża szansa, że Hilda zostanie z nim na długo, może nawet na całe życie. Jeśli nie jako komiks, to jako element, z którego w mikroskopijnej części zbudował swoją tożsamość.

hilda-i-czarna-bestia

Plansza z komiksu Hilda i czarna bestia, ©Luke Pearson.

I myślę, że oto właśnie chodzi w dobrych książkach dla dzieci. Każdy z nas ma inne upodobania. Nie możemy zdecydować, że nasze dziecko będzie lubiło fantasy, choć oczywiście jest duża szansa, że je polubi, jeśli my sami je lubimy. Są książki, które mnie się podobają, a mój syn za nimi nie przepada. Nie znaczy to, że są złe. Po prostu akurat nie trafiają w jego gust. Może do niektórych dorośnie, a może nie. Ma do tego prawo. Ale najlepsze książki dla dzieci mają pewną uniwersalną wartość, a jest nią szacunek dla odbiorcy i wiara w niego. I w tym chyba leży sekret dobrej książki dla dzieci – że swojego czytelnika traktuje poważnie, niezależnie od tego, w jakim jest wieku.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s