Notka na sezon ogórkowy II. Jak poczuć się dobrze w obcym miejscu

Wakacje to czas podróży, ale także – o czym się rzadko mówi – źródło stresu. Kiedy trafiamy w zupełnie nowe miejsce i wszystko jest niewiadomą, przeżywamy nie tylko pozytywne emocje. Przeważnie jesteśmy w towarzystwie bliskich, dzięki czemu łatwiej nam się oswoić. Ale zdarza się, że wyjeżdżamy w pojedynkę, z wyboru albo z konieczności, i musimy odnaleźć się w nieznanej rzeczywistości całkiem sami, a do szeregu negatywnych emocji, takich jak strach czy zmęczenie, dodać samotność i tęsknotę. Co zrobić, żeby szybciej się zaaklimatyzować? Oto moje sposoby.

  1. Mieć przy sobie telefon z dostępem do internetu.

Jesteśmy uzależnieni od internetu i wiecznie siedzimy na portalach społecznościowych. Tak przynajmniej twierdzą media. Ale rzadko tłumaczą, co takiego pociągającego jest w Facebooku. Tymczasem człowiek jako zwierzę stadne po prostu czuje się lepiej, kiedy ma kontakt z innymi, choćby wirtualny. W przypadku przymusowego odcięcia od najbliższych taki kontakt może chociaż w niewielkim stopniu przywrócić człowiekowi poczucie bezpieczeństwa.

2. Nie spać w hotelach.

IMG_20160702_222231780

Na airbnb macie szansę trafić na pokój z fotelem bujanym.

Nie lubię hoteli. Hotele są czyste, schludne i kompletnie bezosobowe. Po wyglądzie pokoju przeważnie nie sposób się nawet domyśleć, w jakim jesteśmy mieście czy kraju. Nie ma się do kogo odezwać. O ile może to być nawet przyjemne przez dzień lub dwa, na dłuższą metę bywa męczące. Dlatego polecam raczej korzystanie z pensjonatów lub hosteli, gdzie atmosfera jest luźniejsza, łatwiej zawierać znajomości i dowiedzieć się czegoś ciekawego o miejscu, w którym przyszło nam spędzić czas. A już w ogóle najlepszą moim zdaniem opcją jest wynajęcie pokoju za pośrednictwem Airbnb albo skorzystanie z couchsurfingu (nie wspominając już o finansach). Wtedy mamy niemal pewność, że ktoś na miejscu powie nam, co warto zwiedzić, a co można sobie odpuścić, gdzie zjeść, gdzie kupować i czego unikać. A do tego można poznać naprawdę fajnych ludzi i poczuć się od razu trochę bardziej jak w domu.

3. Znaleźć w okolicy księgarnię i kino.

IMG_20160702_155735879

Zamiast księgarni może być sklep z komiksami.

Nie wiem, jak wy, ale kiedy przyjeżdżam w nowe miejsce, zawsze szukam księgarni. Jeśli jestem w kraju anglojęzycznym, to zostawiam tam mnóstwo pieniędzy (staram się wtedy raczej szukać antykwariatów, żeby zupełnie nie zbankrutować). Jeśli nie, to w dużych miastach przeważnie znajdują się księgarnie anglojęzyczne, a te nieanglojęzyczne też mają angielskie sekcje. Ale lubię odwiedzać księgarnie nawet wtedy, jeśli zupełnie nic nie rozumiem z napisów na okładkach. Książka to książka, zawsze przyjemnie na nią popatrzeć. Trochę inaczej rzecz ma się z kinami. Bardzo lubię kina za granicą i staram się zawsze przejść na jakiś seans. Tutaj sprawa ma się o tyle lepiej, że niemal zawsze można trafić na angielskojęzyczny film. Trzeba tylko uważać na dubbing (a na przykład w Niemczech dubbinguje się wszystkie filmy, również te dla dorosłych). Co prawda oglądanie angielskiego filmu z duńskimi czy węgierskimi napisami robi trochę wodę z mózgu, ale cóż. Mimo wszystko kino = dom.

4. Znaleźć plac zabaw.

IMG_20160702_144444620_HDR

I pobujać się na huśtawce. Wtedy wszystko okazuje się łatwiejsze do zniesienia.

Macie własne sposoby? Przyjmę w dowolnych ilościach, bo jestem sama za granicą i trochę mi smutno.

 

 

 

10 thoughts on “Notka na sezon ogórkowy II. Jak poczuć się dobrze w obcym miejscu

  1. Ja szukam malutkiej kawiarni, takiej do której chodzą miejscowi i odwiedzam ją raz-dwa razy dziennie. Podczytuję prasę wyłożoną dla klientów, dzielę się przeczytanymi kawałkami z starszymi panami przychodzącymi na szklaneczkę i prasę, a po mniej więcej 3 dniach obsługa na mój widok zaczyna parzyć kawę taka jak lubię:)

  2. Siedzę trzeci tydzień za granicą – po raz kolejny w tym roku – i uczucie samotności pomieszanej z niedopasowaniem znam bardzo dobrze. Parki mi pomagają – lubię sobie zrobić mały piknik (niestety tu za zimno na to) i posiedzieć pod drzewem. Wszędzie chodzę pieszo, bo to mi pomaga poznać miasto, wydeptać sobie ścieżki. Knajping też pomaga – zawsze milej wypić kawę między ludźmi.

    • Tak, ja też bardzo lubię parki i też staram się chodzić na piechotę albo chociaż tramwajem/autobusem, żeby widzieć, gdzie jadę i nauczyć się trochę miasta. Jeszcze zawsze szukam w okolicy targu, taka luźna atmosfera i możliwość kupienia dobrego jedzenia albo chociaż pooglądania straganów też poprawiają samopoczucie.

  3. Odnajduję się w tym wpisie :-).

    O rety, kino — tak! Zdecydowanie! Zapewnia mi takie poczucie bezpieczeństwa, czuję się znajomo, to przestrzeń, w której zawsze można się odnaleźć i w dodatku miło spędzić czas (a także: przewidywalnie, jeśli potrzebuje się takiego punktu stałości, no bo jak kino, to film, ba, czasem taki, na który i tak chciało się iść). Z księgarniami mam podobnie, ale jeśli jestem w kraju, którego języka ni w ząb nie rozumiem, wtedy radość z odwiedzania się u mnie zmniejsza (na zupełnie samolubnej zasadzie konsumpcyjnej ;)).

    W ogóle, jeśli chcę się szybko odnaleźć na miejscu, szukam przestrzeni jakoś dla siebie znajomych, takiego punktu zaczepienia w przestrzeni — dokładnie tak, jak piszesz. Lubię kawiarnie, w których siedzą ludzie, parki, dokąd mieszkańcy chodzą z dziećmi czy ze zwierzętami domowymi, biblioteki też bardzo lubię (i jak wyżej: jeśli jestem na dłużej i znam język, to lubię nawet bardzo-bardzo :)).

    • O tak, biblioteki też są super, tylko przeważnie trzeba mieć kartę albo coś w tym rodzaju, żeby się dostać do środka 🙂
      Parki też bardzo lubię, zwłaszcza, jeśli mają place zabaw 🙂

      • Czasami można posiedzieć w czytelni (i przejrzeć ubytkowane zbiory, sama wożę tak sobie z Czech różne powieści, które biblioteki albo chcą wyrzucić, albo oddają za kilka koron), poczytać gazety, popatrzeć na ludzi ;).

  4. Mam zupełnie inaczej od ciebie. Uwielbiam podróżować samotnie. 😀 Zmęczenie nie jest negatywną emocją dla mnie, to naturalne. Chociaż powiem ci, że bardziej mnie męczy ciągły kontakt z ludźmi, więc mimo, że przez ostatnich kilka weekendowych wyjazdów po Europie eksperymentowałem z hostelami, chyba jednak wolę hotele. Nawet jeśli nie są bardzo „miejscowe”. Chociaż np. biznes hotele w Japonii miały jednak miejscowy koloryt. Dowiadywanie się o miejscowych atrakcjach uskuteczniam albo w informacji turystycznej na miejscu, albo od obsługi w różnych miejscach (hotel/restauracja) albo od innych blogerów, przed wyjazdem (od 2 lat prowadzę bloga o moich podróżach).
    Chyba „problemem” jest to, że ja bardzo dobrze czuję się ze sobą i nawet jeśli mieszkam w Azji (i wyróżniam się kolorem skóry) to nie czuję się samotny (znajomi na miejscu) czy nie tęsknię za rodziną i przyjaciółmi zostawionymi w Polsce. No owszem, czasem fajnie by było coś przeżyć wspólnie, ale bez przesady. 😉
    Telefon z dostępem do netu, nie we wszystkich krajach się sprawdza (bo nie wszędzie są rozwinięte sieci wifi, np. w Japonii :D). Do księgarni zawsze trafię. 😛 Od jakiegoś czasu przywożę sobie w ramach pamiątek z podróży książki lokalnych autorów. Czasem po angielsku. 😉 Do kina nie zawsze chodzę, czasem problemem jest to, że trudno trafić na film lokalny wyświetlany po angielsku (Oslo). A nie jestem fanem oglądania zagranicznych filmów anglojęzycznych nie mających nic wspólnego z danym miejscem.
    Uwielbiam chodzić po parkach. A w ogóle to uwielbiam chodzić i czesto takie łażenie bez sensu jest cudowne, bo odkrywa się różne dziwne lub ciekawe miejsca.
    Hmm… moje podróże często napędzają różne wydarzenia. Np. targi gier wideo, targi mangowe, targi książki. Hmmm… chyba mam nowy pomysł na notkę na bloga podróżniczego. Dzięki. 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s