Czy filmu trzeba się nauczyć? Cz. II. Film krótkometrażowy

Ponieważ od lutego nic się nie zmieniło i filmu dalej nie chcą uczyć w szkołach, dzisiaj dalszy ciąg pomysłów na to, co można pokazać młodzieży w trakcie lekcji polskiego, historii, angielskiego, wiedzy o kulturze i tak dalej. Jak tytuł notki wskazuje, będzie o filmie krótkometrażowym.

Filmy polskie

Wyświetlanie polskich filmów ma kilka zalet. Po pierwsze, co oczywiste, bohaterowie polskich filmów mówią po polsku. W internecie dostępna jest masa filmów krótkometrażowych, niestety najczęściej ścieżka dialogowa jest po angielsku, albo, jeśli film nie został zrealizowany w tym języku, są to jedyne dostępne napisy. Nie każdy piętnastolatek włada angielskim w stopniu, który umożliwi mu zrozumienie z grubsza, o co chodzi.

Po drugie, dzięki oglądaniu polskich filmów krótkometrażowych, młodzież ma szansę dowiedzieć się, że polskie filmy to nie tylko ekranizacje lektur, ekhm.

I po trzecie, polskie filmy są stosunkowo łatwo dostępne. Na przykład mnóstwo dokumentów znajdziecie po prostu na YouTube. Poza tym istnieje coś takiego jak Filmoteka Szkolna. Każda szkoła ponadpodstawowa w Polsce powinna była otrzymać od nich pakiet kilkudziesięciu polskich filmów oraz materiałów pomocniczych do nich. Przypuszczam, że ponieważ w skład pakietu wchodzą takie filmy jak Ucieczka z kina Wolność, Śmierć prezydenta, Kanał, Wesele czy Ziemia obiecana, pewnie w większości szkół używa się ich do bogoojczyźnianych lekcji okolicznościowych albo ogląda przed maturą w ramach powtórki z lektur. Ale niech was to nie zmyli. W pakiecie jest też kilka naprawdę niezłych filmów współczesnych, sporo komedii, a przede wszystkim każdy zestaw zawiera jeden (albo więcej) film krótkometrażowy. Możemy użyć materiałów dostarczonych przez Filmotekę do poprowadzenia lekcji, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wykorzystać dostępne filmy niezgodnie z przeznaczeniem i samemu wymyślić temat lekcji i sposób jej poprowadzenia. Ponadto na stronie internetowej Filmoteki często są dostępne dodatkowe materiały, które pomogą nam umieścić film w kontekście.

Dobra, a zatem przejdźmy do rzeczy.

Gadające głowy, reż. K. Kieślowski

Tego reżysera nikomu nie trzeba przedstawiać (to znaczy oczywiście trzeba – gimnazjalistom). Gadające głowy to film, który ma uniwersalne przesłanie i przeważnie robi na młodzieży pewne wrażenie – taki stary, a taki aktualny! Przy okazji seansu można porozmawiać o wartościach, istocie człowieczeństwa, różnych kulturach, realnym socjalizmie oraz rozmaitych innych ważnych zagadnieniach.

Jestem zły, reż. G. Pacek

Doskonały film, jeśli chcemy uświadomić młodzieży niebezpieczeństwa związane z kręceniem (i oglądaniem) filmów dokumentalnych. Po pierwsze, doskonale pokazuje, jak ważna jest odpowiedzialność twórcy dokumentu za bohaterów. Pacek o nich nie zadbał. Pokazał ich w sposób jednostronny, czyniąc dużą krzywdę (o ile mi wiadomo, nakazem sądu film został po premierze wycofany z obiegu na 10 lat – do momentu, aż młodzi ludzie przedstawieni na filmie przestaną być łatwo rozpoznawalni i nie będzie już im mógł zaszkodzić). Po drugie, film pokazuje, jak łatwo dokonać pewnego przekłamania rzeczywistości. Teoretycznie mamy do czynienia z autoportretem, ale w praktyce widać wyraźnie, że pewne sytuacje zostały sprowokowane, a materiały dobrane tendencyjnie. Film dostępny w pakiecie Filmoteki Szkolnej.

Jak działa jamniczek, reż. J. Antonisz

Absurdalny film Antonisza świetnie pokazuje, czym może być niedisnejowska animacja. Poza tym jego twórczość to dobry przykład tego, co to znaczy być artystą niezależnym i bezkompromisowym. Film wzbudza skrajne uczucia, od zachwytu po niedowierzanie, więc jest dobrym punktem wyjścia do dyskusji o kinie, jego kształcie i roli.

Tango, reż. Z. Rybczyński

Pierwszy Oscar dla polskiego filmu. Scenariusz Tanga to wprost idealny punkt wyjścia do dyskusji o życiu i śmierci, cykliczności wydarzeń, banalności codzienności. Poza tym w filmie pojawia się naga kobieta. Licealiści natychmiast się zainteresują. Dostępny w Filmotece Szkolnej.

Katedra, reż. T. Bagiński

Polska nominacja do Oscara. Bagiński to reżyser znany młodzieży przede wszystkim ze zwiastunów gier. Warto pokazać im, od czego zaczynał i w jaki sposób się przebił. Jednocześnie, ponieważ film oparto na podstawie opowiadania, można wykorzystać go do pokazania, czym jest ta nieszczęsna ekranizacja tudzież adaptacja i czym język filmowy różni się od języka literackiego.

Filmy zagraniczne

Jeśli macie do czynienia z młodzieżą, która jako tako łapie angielski, świat filmów krótkometrażowych stoi przed wami otworem. Większość filmów nominowanych do rozmaitych nagród jest w którymś momencie dostępna w sieci. Masa ciekawych propozycji pojawia się na Vimeo, a twórcy strony przeglądają i polecają na stronie głównej nowe, ciekawe filmy (może to forma reklamy, ale i tak warto się tam rozejrzeć). Innym świetnym źródłem filmów krótkometrażowych jest strona Short of the Week, gdzie można zapoznać się z propozycjami z różnych gatunków, od animacji przez komedię aż do dokumentu. Nie wszystkie mają ścieżki dialogowe, więc i tutaj przy odrobinie wysiłku można znaleźć coś wartego pokazania młodzieży nie władającej językiem angielskim.

Dowolny film typu time lapse

Filmy typu time lapse robią ostatnio w sieci prawdziwą furorę. Nawet twórcy serialu House of Cards wykorzystali film poklatkowy do stworzenia czołówki. Time lapse powstaje przy użyciu tej samej techniki, którą stosuje się przy animacji, jest to więc dobry wstęp do lekcji na ten temat.

Poza tym film poklatkowy bardzo łatwo zrobić samemu. Wystarczy aparat fotograficzny, który dzisiaj niemal każde dziecko ma w telefonie, oraz prosty program do tworzenia filmów, np. Windows Movie Maker, który można zainstalować za darmo na szkolnym komputerze, o ile ma on legalny Windows. Uczniowie mogą sfilmować samych siebie, albo spróbować zrobić animacje za pomocą klocków czy figurek lego. Mogą też rysować kredą na tablicy.

I Killer, reż. F. Calabrese

Film, o którym pisałam już kiedyś tutaj, więc nie będę się zanadto powtarzać. W każdym razie ma wszystko, co powinien mieć film – ciekawą historię, wyrazistych bohaterów, interesującą scenografię, doskonałą muzykę. A wszystko to w zaledwie 12 minutach filmu.

The Mystery of Flying Kicks, reż. M. Bate

W przeciwieństwie do klasycznego dokumentu Kieślowskiego, ten film jest bardziej nowoczesny. Twórcy wykorzystują różne środki, by pokazać widzowi ciekawą historię. Film pokazuje, że dokument to nie tylko gadające głowy, a do stworzenia go można wykorzystać animację, strony internetowe, rozmowy telefoniczne itp. Wszystko to tworzy dynamiczną całość, którą bardzo dobrze się ogląda.

The Beauty Inside, reż. D. Doremus

Ciekawy projekt multimedialny firm Intel i Toshiba, właściwie serial, bo składa się z sześciu odcinków. Opowiada historię człowieka, który codziennie budzi się, wyglądając zupełnie inaczej niż kiedy się kładł. Kolejne wcielenia Alex/a zagrali widzowie. Dobry punkt wyjścia do dyskusji o tym, co to znaczy „być sobą”, jaką rolę w naszym życiu odgrywają stereotypy, jak wpływa na nasze ciało biologia itp.

The Last Ten, reż. D. Higgs

Opowieść o ostatnich dziesięciu minutach z życia pewnego mężczyzny. Film stworzony niemal z niczego – miejsce akcji to jedna klatka schodowa, brak dialogów, aktorów widzimy wyłącznie z góry. Doskonały, kiedy chcemy pokazać, jak wielką rolę w filmie może odegrać dobrze dobrane światło, muzyka i dźwięk.

Mam nadzieję, że filmy się przydadzą. I przy okazji pytanie – czy mam robić jeszcze trzecią część, dotyczącą filmów długometrażowych, czy macie już dość? Myślałam jeszcze o reklamie, ale nie wiem, czy mi się uzbiera dość materiału.

2 thoughts on “Czy filmu trzeba się nauczyć? Cz. II. Film krótkometrażowy

  1. Chcemy kolejnej części. Jako niewykształcona gimanzjalistka chętnie się poduczę 😉 Swoją drogą, w moim podręczniku są tematy o filmach, videoklipach itp. ale nie obejrzeliśmy ani jednego podczas lekcji (choć mamy teblicę interaktywną w klasie), bo nauczyciel nie chce tracić czasu. Obawiam się, że wprowadzenie większej ilości godzin poświęconych na ten temat skończyłoby się podobnie, co u nas omawianie tego krótkiego działu.

    • Och, bardzo się cieszę, że trafiła mi się na blogu gimnazjalistka 🙂 A niewykształcona… Któż w tym wieku jest wykształcony. Ja na pewno nie byłam.

      A te tematy są w podręczniku do polskiego? O ile mnie pamięć nie myli, tam się właśnie powinny pojawić, tylko co z tego, jak poloniści ledwie zdążają z realizacją podstawy programowej. Podstawy wiedzy o języku filmowym (typu co to jest kadr, jakie istnieją plany filmowe itp.) też tam są. Ale polonistka w mojej szkole była mi głęboko wdzięczna, że realizuję to na swoich zajęciach, bo dzięki temu miała więcej czasu na omawianie innych rzeczy 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s