Zamiast spamu #7

Wiem, wiem, dramatycznie zapuściłam blog. Kiedy tu wchodzę, widzę mniej więcej coś takiego:

single-tumbleweed-o

I czym prędzej wychodzę, żeby nie musieć się dłużej wstydzić.

Prawda jest wszakże taka, że ta przerwa nie wynika z lenistwa, ale wręcz odwrotnie – z nadmiaru pracy i dramatycznego niedoboru sił, który każe mi iść spać nieprzyzwoicie wcześnie, tak więc nawet nie mam czasu, żeby cokolwiek obejrzeć. Dopiero przed chwilą nadrobiłam 4 sezon Gry o Tron, a takie dajmy na to Fargo i Orange is The New Black (zgroza!) czekają na lepsze czasy. Nie bardzo nawet cokolwiek czytam w sieci, poza kolejnymi artykułami dotyczącymi sprawy Chazana i tak mi ciśnienie potem rośnie, że nie mam ochoty na cokolwiek innego.

Tym niemniej byłam ostatnio na wyprawie na drugi koniec świata, czyli do Vancouver (jeg lat’s a bitch), gdzie odkryłam jedną z najcudowniejszych księgarni świata. Oto dowód:

IMG_20140623_104707488

IMG_20140623_104659309

IMG_20140623_104840231

 

Serdecznie polecam, gdybyście kiedyś znaleźli się w okolicy. Mieli dwie półki wypakowane literaturą dotyczącą wyłącznie faeries oraz pół regału książek o boginiach. A poza tym bardzo przyzwoite ceny. (Czy wy też z zagranicznych podróży przywozicie przede wszystkim książki??)

Jeśli zaś chodzi o miejsca w sieci, to polecam serdecznie portal Vagenda Magazine, który jest wszystkim tym, czym moim zdaniem powinien być Foch, a czym nie jest. Nie ze wszystkimi tekstami się zgadzam, nie czytam od deski do deski, ale mimo wszystko przeprowadzana w nim krytyka prasy tzw. kobiecej oraz innych zjawisk z szeroko rozumianej popkultury jest ciekawa i warto ten portal znać.

Warto też zajrzeć na stronę Smart Girls i obejrzeć wywiad z Lyndą Obst, autorką świetnej książki Sleepless in Hollywood, którą powinien przeczytać każdy, kto interesuje się dzisiejszym kinem.

Poza tym z wojaży przywiozłam Fun Home oraz Are you my mother? Alison Bechdel. Mam plan, żeby je tu opisać. Poważne postanowienie nawet.

I na koniec jeszcze drobny gender bender, na pochybel fanatykom religijnym, którzy ostatnio opanowują moją rzeczywistość.

brad_pitt_10

Tak, to Brad Pitt. Ikona męskości itepe. Nie boi się gender, więc czemu wy się boicie?

5 comments

    • Żałuję tylko, że w końcu z braku miejsca w walizce nie kupiłam The Silkworm Roberta Galbraitha, bo stasznie mi się chce to przeczytać, a tutaj drogo… Trzeba było dzwigać w podręcznym…

  1. Tak, przywozimy dużo książek. Oczywiście pod warunkiem, że są w języku, który choć trochę rozumiemy 😉 Ale na przykład pierwszego dnia pobytu w Gruzji pozbyłam się połowy przeznaczonych na wyjazd pieniędzy, bo znalazłam świetną anglojęzyczną księgarnię.

    • Właśnie, ja też tak robię. Jakoś łatwiej przychodzi mi wydawanie pieniędzy na anglojęzyczne książki w zagranicznych księgarniach, chociaż przecież mogłabym kupować je np. na amazonie i zamawiać do kraju. Ale faktem jest też, że kiedy jestem w anglojęzycznym kraju, to zawsze szukam antykwariatów i stamtąd wychodzę obładowana 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s