Żeby mniej bolało

Wiadomo, dwudziestoletni są piękni, czterdziestoletni – szpetni. A jacy są trzydziestoletni? Rzadko mamy okazję się dowiedzieć (o ile oczywiście sami nimi nie jesteśmy), bo powstaje o nich zaskakująco mało filmów. Kiedy już się pojawiają, przeważnie są to pozycje niskobudżetowe lub niezależne, w związku z czym grają je w kinach przez dwa tygodnie albo tylko podczas festiwali i bardzo łatwo je przegapić.

Właśnie takimi filmami są Sześć Razy Emma hiszpańskiego reżysera Roberta Péreza Toledo i Siostra Twojej Siostry Lynn Shelton. Ten pierwszy można jeszcze przy odrobinie szczęścia zobaczyć w ramach Tygodnia Kina Hiszpańskiego, drugi leciał w tak zwanych kinach studyjnych jakoś na początku jesieni. Obydwa pokazują dzisiejszych trzydziestolatków, przy czym nie jest to obraz napawający optymizmem.

Seis_puntos_sobre_Emma

Emma ma dwadzieścia dziewięć lat i jest niewidoma. Marzy o tym, by zostać matką. Próbuje zajść w ciążę ze swoim chłopakiem, ale kiedy jej się to nie udaje, porzuca go i postanawia szukać innego „dawcy nasienia”. Najlepiej takiego, którego da się wykorzystać i porzucić bez informowania go, że właśnie został ojcem. Kandydat pojawia się, gdy Emma trafia do grupy wsparcia dla osób niepełnosprawnych. Germán jest przystojny i sympatyczny, a dziewczynie zaczyna coraz bardziej na nim zależeć.

Sześć Razy Emma rysuje raczej smutny obraz pokolenia dzisiejszych trzydziestolatków. Z pozoru są to ludzie pewni siebie, poukładani, rozsądni. Sama Emma wydaje się być odważna i trzeźwo myśląca. Życie nauczyło ją, że nie ma sensu użalać się nad sobą. Świadoma efektu, jaki wywiera na mężczyzn, wykorzystuje go, by dostać to, czego pragnie. Szybko okazuje się, że dziewczyna zbudowała wokół siebie mur i po prostu nie potrafi być z nikim blisko.

Pozostali bohaterowie – kochanek Emmy, Germán, i zakochany w niej sąsiad Ricky – również mają problemy z więziami. Jeden ucieka od stałego związku, drugi wybiera sobie na obiekt uczuć osobę niedostępną. Obaj zachowują się przy tym egoistycznie i podle. Mimo to nie potrafimy potępiać żadnego z bohaterów filmu. W jednej z najbardziej przejmujących scen w filmie widzimy płaczącego Germána. Wiemy, że zapłacił słono za błędy, które popełnił nie tyle z wyrachowania, co raczej z bezmyślności i głupoty. Podobnie jest z Emmą i Rickym. Cała trójka miota się, próbując dogonić wciąż oddalające się szczęście i nie możemy pozbyć się wrażenia, że podświadomie sabotują własne działania.

Your-Sisters-Sister

Siostra Twojej Siostry jest opowieścią znacznie bardziej optymistyczną w swojej wymowie, ale obraz pokolenia dzisiejszych trzydziestolatków w gruncie rzeczy niewiele różni się od tego z filmu hiszpańskiego reżysera. Tutaj również pojawia się problem bardzo chcianego dziecka, którego jakoś nie ma z kim zrobić, zaplątana sieć mniej lub bardziej miłosnych związków i złe decyzje, za które trzeba ponieść odpowiedzialność. Po raz kolejny wydaje się też, że bohaterowie nie do końca dojrzeli do dorosłego życia, które z racji wieku muszą prowadzić.

Jacy są więc trzydziestoletni? Gdyby sądzić po tych filmach – zagubieni, niepewni siebie, trochę smutni. Przywodzą mi na myśl bohaterów jednego ze stripów Daily Art – chcą, żeby mniej bolało, ale  ciągle jakoś się nie udaje.

Pożyczone z Daily Art. © karaszewski.com

Siostra Twojej SiostrySześć Razy Emma to nie są filmy wybitne. Obydwie produkcje są na to nieco zbyt rozmyte, rozproszone. Balansują na granicy komedii i dramatu, jakby nie mogły się zdecydować, czym tak naprawdę chcą być. Może twórcy przestraszyli się własnej diagnozy? Sześć Razy Emma podobał mi się bardziej, pewnie dlatego, że sama w głębi duszy jestem smutasem. Obydwa jednak warto zobaczyć.

Szkoda tylko, że żaden z reżyserów nie pokusił się o próbę odpowiedzenia na pytanie, dlaczego właściwie dzisiejsi trzydziestoletni tacy są. Mam też niestety przeczucie, że długo nie doczekamy się filmu, który taką próbę podejmie. A wtedy zagubieni trzydziestoletni będą już szpetnymi czterdziestoletnimi i nikt nie będzie chciał oglądać o nich filmów .

6 comments

  1. Jak o tym pomyślałam, to faktycznie mało mamy 30-latków w filmach. Poza wspomnianą wyżej „Siostrą twojej siostry” ostatnio widziałam „Teda” (tak, o tym pluszowym misiu:D), który w sensowny sposób, jak na komedię, pokazywał trudy przejścia z mentalności 20-latka do 30-latka.

    • Ciekawe, sądziłam, że Ted to taki straszny film, że należy go za wszelką cenę omijać z daleka.

      Trzydziestka to trudny wiek – z jednej strony to nieustanne parcie na sukces, z drugiej – konieczność zachowania młodości za wszelką cenę. Bardzo sprzeczne oczekiwania – z jednej strony trzeba założyć rodzinę i mnożyć się w imię ginącej cywilizacji zachodniej, z drugiej – przecież jesteśmy tacy młodzi, bawmy się, póki czas. W efekcie wielu trzydziestolatków to takie duże dwudziestolatki, a przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie. I szkoda, że nie robi się o tym filmów, bo jak człowiek ogląda swoje doświadczenia na ekranie, to łatwiej mu się z różnymi rzeczami potem poukładać.

      • Ja też o Tedzie miałam takie zdanie, ale po rozdaniu Oscarów postanowiłam dać mu szansę i miałam pozytywne zaskoczenie. Humor nie zawsze był najwyższych lotów, ale utrzymany w granicach dobrego smaku (ale może po Californication wszystko jest dla mnie w dobrym smaku:D), jak dla mnie, jedna z ciekawszych komedii zeszłego roku.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s