Ciemna strona L.A.

Kiedy myślimy o Los Angeles, przychodzą nam do głowy przede wszystkim Hollywood i Bel Air. Tymczasem Miasto Aniołów to nie tylko przemysł filmowy, blichtr i splendor. To także osiemdziesiąt innych dzielnic zamieszkanych nie tylko przez bogatych białych, ale również Afroamerykanów, Latynosów i azjatów. W tych dzielnicach przestępczość kwitnie, a ich mieszkańcy często bardzo wcześnie stają przed wyborem – dołączyć do gangu, czy przez resztę życia klepać biedę? To właśnie przede wszystkim w takim środowisku rozgrywa się akcja Southland – jednego z najlepszych seriali policyjnych, jakie zdarzyło mi się oglądać.

Skupia się on (przynajmniej w pierwszych sezonach) na pracy trzech zespołów policyjnych – detektywów Bryanta i Moretty z wydziału do spraw gangów i narkotyków, detektywów Clarke i Adams z West Bureau i, co jest nowością w tym gatunku, mundurowych policjantów patrolowych – oficera trenującego świeżaków, Johna Coopera, i Bena Shermana, który właśnie skończył akademię policyjną. Serial poniekąd jest proceduralem, ale nietypowym – w każdym odcinku są przynajmniej trzy sprawy, a czasem znacznie więcej. Nie znajdziemy tutaj klasycznego whodunit. Zbrodnie są tak zwyczajne, jak to tylko możliwe bez zanudzenia widza. Czasem od razu wiadomo, kto jest sprawcą, problemem jest raczej znalezienie go w prawie 4 milionowym  mieście. Mamy więc ofiary pojedynków gangsterskich, zabójstwa w afekcie, włamania, które poszły nie tak, wypadki samochodowe. Oprócz tego zobaczymy mnóstwo codziennej pracy policyjnej – wizyt u skłóconych członków rodzin, polowań na prowadzących pod wpływem alkoholu, wypełniania wniosków, wydzwaniania do laboratorium, żeby przysłali wyniki sekcji zaraz, a nie za dwa miesiące i składania sprawozdań z użycia broni.

Brzmi nudno? Być może, ale zupełnie takie nie jest. Po pierwsze za sprawą rewelacyjnego aktorstwa. W obsadzie znaleźli się Ben McKenzie, Michael Cudlitz, Shawn Hatosy, Regina King, Kevin Alejandro, a w czwartym sezonie również Lucy Liu. Po drugie, scenariusze poszczególnych odcinków pisane są naprawdę sprawnie i odpowiednio balansują pomiędzy akcją, scenami dramatycznymi i obyczajowymi (a tych ostatnich nie brakuje). Po trzecie, jest to produkcja wyjątkowo autentyczna, kręcona w dzielnicach Los Angeles, które dotąd rzadko można było zobaczyć w telewizji. Miejscami przypomina mi rewelacyjnego Pitbulla, choć nie jest aż tak przygnębiająca (może dlatego, że bycie amerykańskim policjantem wydaje się jednak łatwiejsze niż polskim, chociażby ze względów finansowych). I wreszcie po czwarte, Southland to nie tylko szóstka głównych bohaterów, ale również szereg fantastycznych (choć czasem nieziemsko irytujących, jak oficer Dewey albo żona Bryanta) postaci drugoplanowych, wątków pobocznych i dramatycznych epizodów.

Na koniec ciekawostka. Serial powstał jako produkcja stacji NBC, ale został zdjęty z ramówki dość szybko, po siedmiu odcinkach, chociaż nakręcono ich trzynaście. Southland „uratowała” stacja TNT, która odkupiła format. Pierwsze siedem odcinków wyemitowano ponownie jako sezon pierwszy, a kolejne sześć jako sezon drugi. Dopiero trzeci sezon w całości wyprodukowało TNT, decydując się na przesunięcie ciężaru gatunkowego historii ze spraw policyjnych na losy bohaterów. Była to zresztą moim zdaniem najmniej udana seria. Obecnie emitowany sezon czwarty ma mieć dziesięć odcinków. Ponownie skupiono się na pracy policyjnej, zawężając wątki osobiste, co wyszło produkcji zdecydowanie na dobre. Na razie wszystko wskazuje na to, że ten sezon nie będzie ostatni.

Jeśli jeszcze go nie widzieliście, naprawdę serdecznie polecam. Tym bardziej, że ma świetną czołówkę. Wykorzystano w niej autentyczne archiwalne zdjęcia policyjne, dotyczące najważniejszych spraw z historii policji miasta (m.in. sprawy Czarnej Dalii i Nocnego Łowcy).

Pierwsze dwa sezony wydano na DVD i są dostępne w języku polskim.

2 comments

  1. Jak miło czasem przypadkiem trafić na tekst o serialu, który się niedawno obejrzało i zobaczyć, że też się podobał 😉

    „Southland” bardzo mnie zaskoczył, bo nie spodziewałam się, że tak mnie wciągnie – z początku formuła mnie nie przekonała, a skacząca z kamera „z ręki” działała mi na nerwy. Ale wszystko się zmieniło z chwilą, gdy przyzwyczaiłam się do bohaterów i chaosu, w jakim żyją. Bardzo dojrzale ukazany temat, z brudem, nieszczęściami, niesprawiedliwościami i nędzą, pokazujący ludzką naturę z najgorszej i najlepszej strony. Najbardziej chyba urzekło mnie to, że żaden z bohaterów nie jest „czysty”, każdy ma coś na swoim koncie, a to bardzo ich „unaturalnia”. Ogółem, obejrzałam 4 sezony praktycznie pod rząd i z nadzieją czekam na kolejny 🙂

    Pozdrawiam 🙂

    • Mnie ten serial kupił od pierwszego odcinka – miał świetny scenariusz. Poza tym mam sentyment do Bena McKenziego, który już w pierwszym odcinku miał świetną rolę i pokazał, że nie jest tylko ślicznym chłopcem, jakiego znaliśmy z The O.C.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s