W dołku z fantazją

Dopadł mnie jesienny kryzys. Nie mam niczego – czasu, siły, pomysłów, motywacji. W cennych wolnych chwilach, których nie posiadam zbyt wiele, zdolna jestem jedynie do tego, żeby czytać po raz 182 Wiedźmina albo (aby utrzymać się w klimacie, oczywiście) grać w The Sims Średniowiecze. Jednym słowem – dno.

Co ciekawe, jest to dno o zabarwieniu fantastycznym. Nie wiem, co takiego ma w sobie późna jesień, tudzież początek zimy i w ogóle okres przedświąteczny, ale jest to pora, kiedy najbardziej żałuję, że nie posiadam różdżki, peleryny z kapturem i wiernego przyjaciela z mieczem u boku. [Nb. polecam kliknięcie na powyższy obrazek. Jason Chan rysuje naprawdę fantastycznie i reszta jego dzieł nie ociera się tak bardzo  o kicz.]

A kiedy już dopadnie mnie taki nastrój, natychmiast zaczynam zazdrościć amerykańskim fandomom. Nie da się ukryć, że Stany Zjednoczone są absolutnym liderem na rynku dziwadeł, osobliwych hobby i Grup Miłośników Rzeczy Które Normalni Ludzie Mają Gdzieś. Kochasz wróżki? Wybierz się na FaerieCon. Wolisz futrzaki? Lista imprez organizowanych przez naszych futrzastych przyjaciół jest dłuższa niż polska lista leków refundowanych. Masz obsesję na punkcie kosmitów? Roswell UFO Festival odbywa się co roku na początku lipca. A może twoim marzeniem jest mistrzostwo świata w nurkowaniu w śmieciach, pluciu pestkami z arbuza na odległość i innych wieśniackich rozrywkach? Nie ma problemu! Wystarczy, że wybierzesz się na Summer Redneck Games w East Dublin, Georgia i już możesz zostać królem prostaków.

  

Oczywiście zdaję sobie sprawę z faktu, że dostępność tego rodzaju imprez jest pozorna. Co z tego, że USA jest jednym krajem. Mieszkając dajmy na to w Culpepper, Arkansas, miałabym tak samo daleko na każdą z powyżej opisanych imprez, co mieszkając w Europie, a może nawet dalej.

Wracając jednak do moich fantastycznych mrzonek – co ma zrobić kobieta, która jesienią pragnie zostać czarodziejką w długiej szacie, a z przyczyn oczywistych nie może? W dodatku nie bardzo może wybrać się na porządny konwent, gdzie chodzenie w strojach inspirowanych filmową wersją Władcy Pierścieni nie wzbudza pytań o stan zdrowia psychicznego ubranej w nie osoby? Pozostaje jej oczywiście trollowanie w internecie w poszukiwaniu fajnych gadżetów, które och jak chętnie umieściłaby w swojej szafie na kupie rzeczy pod tytułem Piękne Choć Do Niczego Się Nie Nadaje.

I tak oto wydaje mi się, że jesień stałaby się znacznie łatwiejsza do zniesienia, gdybym miała smoka.

Wprawdzie posiadanie motylich skrzydeł nie znajduje się zbyt wysoko na liście moich priorytetów, ale gdybym kiedyś przypadkiem dostała je w swoje ręce, z pewnością nie byłoby mi smutno.

A może peleryna? Chociaż można ją nosić tylko po domu, jeszcze by się błotem powalała…

Bardzo pragnęłabym również zmienić chwilowo miejsce zamieszkania. Może być na przykład ten zamek (pod warunkiem, że będzie dobrze ocieplony).

No to sobie pomarzyłam. Tymczasem rzeczywistość wygląda tak, że mogę sobie najwyżej założyć koszulkę.

Wracam do mojego dołka. Może wyjdę na wiosnę.

2 comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s